Korona z głowy

To już ponad miesiąc odkąd zamknął nas w klatkach. Naszych, oswojonych, starannie zaaranżowanych, ale jednak klatkach. Psychologowie twierdzą, że nowe nawyki powstają po 21 dniach regularnego wykonywania danej czynności. W domach siedzimy już od ponad 30. I co? Czujecie się przyzwyczajeni? Uradowani nowo nabytą umiejętnością? Bo ja tak. Na przykład dopracowaną umiejętnością empatii i myślenia o drugim człowieku. Przez to korona mi z głowy nie spada. A niestety mam poczucie, że wielu obawia się tego – utraty diamentowego diademu, który mógłby zsunąć się z czubka głowy już za odrobiną poświęcenia dla innych i myślą, co wybiega poza czubek własnego nosa.

Zamknęli uczelnie. Później biblioteki, teatry, muzea i kluby. Po kilkunastu dniach przyszła pora na lasy i wszystko, co w sobie skrywają, a z czego my korzystamy w ramach slow life i mindfullness. W następnej kolejności odepchnęli nas – od siebie, na co najmniej dwa metry. W ostatnich dniach założyli nam na twarze maski i podarowali spocone brody, policzki i nosy, teraz jakby bardziej skłonne do zapryszczenia. Masz teraz ochotę spytać co dalej? Ja nie mam. Pewnie dlatego, że w myślach mam już obrazkową odpowiedź na to machinalnie występujące pytanie. Dalej będzie bunt i zgrzytanie zębów z niezgrabnym oszukiwaniem samego siebie w tle.

Dużo pijaństwa, dziwnych, szwędających się grupek, jakby naćpanych. Wczoraj z dziewczyną wyszliśmy sobie wieczorem na zakupy, to jakichś trzech pijanych typków nas goniło i krzyczało za nami. Kwarantannę mało kto traktuje poważnie i atmosfera zaczyna się robić gęsta – pisze do mnie kolega z Warszawy.

W Gdyni jakby spokojniej, ale może to złudne wrażenie, bo zakupy robię raz na dwa tygodnie, za dnia, zaraz po emerytach.
Ale tak, atmosfera tutaj też jest gęsta. I tężeje tuż nad moją głową na przykład kiedy znajomy (inny, nie ten z Warszawy) pisze, że pier***i i idzie w sobotę na chlańsko ze znajomymi.
Czujecie? Zabarykadowane lasy, samotne głowy snujące się po ulicach, w rękach siatki, na pyskach maski, a on po pięciu dniach home office, Netflixa, przykanapowego body building jest tak wyczerpany, że musi się napić. No musi. Bo inaczej korona mu z głowy spadnie.

Kiedy więc po kolejnym ogłoszeniu o następnej restrykcji pojawia się w mojej głowie pytanie “i co dalej?”, mam już odpowiedź – będzie bunt i korony na posadzkach. Bo niestety egoizm podobno wpisany jest w ludzką naturę, a ludzie nie kury z chowu klatkowego – w końcu powiedzą “dość”, otworzą zamki drzwi i wylezą na ulicę. Jedni będą krzątać się po ukochanym lesie, inni będą szukać śladów ulubionych knajp albo zorganizują tajniacką domówkę, a jeszcze inni będą kręcić się grupkami po mieście ze skrętem w ręku i dudniącym głośnikiem w kieszeni, zdolni do agresji, której może nawet wcześniej nie brali na poważnie pod uwagę.

Dobra, może łatwo jest mi się wymądrzać, bo miałam dużo czasu, jako copy freelancer, żeby wyuczyć się pracy w domu i jako domator opracować doskonały plan treningu przy kanapie zamiast na siłowni. A i od przeprowadzki w Gdyni nie poszerzyłam zbytnio katalogu znajomych. Wiem jednak, że mi korona z głowy nie spadnie, kiedy wysiedzę jeszcze dłużej, a spotkanko ze znajomymi odłożę na dalsze, lepsze czasy. Nie spadnie, bo trzyma ją dopracowana przez ostatni miesiąc umiejętność myślenia o kimś więcej niż tylko o sobie. I o tych lepszych czasach. Wtedy wyjdę z domu, szczęśliwa i przede wszystkim spokojna, mogąc pomyśleć sobie zupełnie szczerze – zrobiłam, co do mnie należało. Stanęłam na wysokości zadania. Zadbałam o siebie i zadbałam o innych, tak, jak tylko potrafiłam. I życzę Wam, kochani, żebyście też mogli wtedy tak pomyśleć. A alkohol i domówka? Nie zając, nie uciekną.

Polub nas!
Katarzyna Zawolik

Written by

Dziennikarka z wykształcenia, copywriterka z zawodu, gdynianka z przypadku. Od dobrego jedzenia i serialu woli tylko dobrą muzykę i książkę. Wierzy w ideę szczęśliwego, spokojnego życia. Ba! Uważa, że ze szczęśliwym życiem jest jak ze zgrabnym brzuchem - da się to wypracować. Więc w ramach treningu pisze. Bo lubi, chce i może.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!