#recenzujemy Trauma “Ominous Black”

Trauma powraca z ósmym w dyskografi albumem. Nie powiem, że nie czekałem – czekałem i dodatkowo miałem tam jakieś swoje oczekiwania względem “Ominous Black” – a jakże. Może nie jestem psychofanem death metalowców z Elbląga, jednakże mogę na pewno powiedzieć, że dorastałem i starzeje się wraz z zespołem, i do płyt Traumy podchodzę zawsze jak do spotkania z przyjacielem po latach czyli z radochą. Każde wiec kolejne wydawnictwo zespołu, wywołuje we mnie pewną młodzieńczą euforię, którą czułem podczas pierwszego odsłuchu lata temu, debiutu “Comedy Is Over”.

Nie inaczej jest teraz – Trauma nagrała album, który jest jak długo leżakowane wino – w smaku wytrawne, odpowiednio zbalansowane smakowo, pobudzające endorfiny. Przy czym nie ma mowy o zaskoczeniu, jednak nie tego po zespole Mistera oczekiwałem.

“Ominous Black”, to album na którym Trauma czerpie garściami ze swojej własnej historii. Nowa płyta to w pewnym sensie esencja wszystkiego co na przestrzeni lat wyszło pod szyldem zespołu. Mamy więc tutaj zbiór wszystkich elementów, które składają się na wypracowany lata temu charakter muzyki zespołu – motoryczne riffy osadzone głównie w średnich tempach, mocno wyeksponowany bass, małą dozę djentowej ornamentyki, potężny groove – wszystko to okraszone specyficzną dla zespołu przebojowością utkaną z melodyjnych solówek oraz świetnego wokalu Chudego. Jest klasycznie, jest znajomo, jest przytulnie, jest swojsko więc cieżko się na siłę czepiać. Chyba, że dla kogoś – klasycznie, znajomo, przytulnie, swojsko jest powodem do kręcenia nosem – myśle jednak, że fani Traumy narzekać nie będą nawet przez sekundę. Ponieważ jest to moim zdaniem kawał naprawdę solidnego pierdolnięcia.

Zespół nagrywał instrumenty u siebie w sali prób i powierzył ślady braciom Wiesławskim, którzy od lat są nadwornymi producentami brzmienia zespołu. Z jednej strony to atut tego materiału, bo dostajemy sprawdzone brzmienie, z drugiej jednak strony, zastanawiam się jakby zabrzmiał ten materiał pod rękoma innego realizatora. Gdyby za gałami zasiadł na przykład Artur Rumiński? To co byśmy usłyszeli? Ciekawe prawda?

Tak czy inaczej płyta jest, chłoszcze zajebiaszczo. Premiera dosłownie za chwilę. Za wydanie odpowiedzialna jest wytwórnia Selfmadegod Records, wiec wyciagajcie zaskurniaki i zamawiajcie “Ominous Black”. Warto.

Polub nas!
error20
fb-share-icon1213
Tweet 55
Adam Fokow

Written by

Uzależniony od muzyki, fan filmu, dobrej kuchni i idei slow life. Uwielbia smakować życie i być zawsze tu i teraz.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!