Knocked Loose "A Different Shade of Blue"

Knocked Loose to bez dwóch zdań jeden z najciekawszych zespołów hardcore’owych młodego pokolenia. W 2016 roku mocno zamieszali swoim debiutanckim długogrającym albumem Laugh Tracks. Teraz próbują utrzymać świetną passę przy okazji nowego wydawnictwa.


Krążek A Different Shade Of Blue ukazał się 23 sierpnia 2019 roku. Muszę przyznać, że czekałem na tę płytę z niecierpliwością i… niestety, chyba liczyłem na coś więcej. Już przy pierwszym numerze miałem wrażenie, że słucham kontynuacji albo rozszerzonej wersji Laugh Tracks. Co prawda świadczy to raczej o wysokiej jakości poprzedniego wydawnictwa, aniżeli niskiej nowego. Zawsze jednak dobrze jest poszukać nowych, czasami  z pozoru do siebie niepasujących elementów i poeksperymentować. A nóż, wyjdzie coś ciekawego. Przykładem zespołu, który świetnie sobie z tym poradził jest Code Orange z Pittsburgha. Po wysłuchaniu ich płyt I Am King (2014) i Forever (2017) naprawdę cięzko jest zachwycić się “zwyczajnym” hardcorem.


Skupmy się jednak na A Different Shade of Blue. To bardzo solidny album, wsparty świetnym brzmieniem. Jest brudny, gęsty i hałaśliwy, ale przejrzysty i selektywny. W takiej muzyce, jaką gra Knocked Loose, ważne jest, by znaleźć balans pomiędzy punkowym charakterm i “czystością” brzmienia, jaką oferuje sprzęt studyjny w XXI wieku. Nowa płyta Amerykanów przede wszystkim jest żywa. Naprawdę czuć, że oni to grają. Ostatnimi czasy nie jest to takie oczywiste. Często odnoszę wrażenie, że w nowych metalowych wydawnictwach inicjatywę momentami przejmuje komputer.


Kompozycje są dobre, ale dość pospolite. Mniej dociekliwy słuchacz może nawet nie wiedzieć, co mu nie pasuje. Wyłączy odtwarzacz i prawdopodobnie o tej płycie zapomni. Są oczywiście rewelacyjne elementy, takie jak riffy w Forget Your Name, chaos i zmiany tempa w In The Walls, czy surowe, emocjonalne wokale Bryana Garris’a. Wiele numerów jednak ma niewykorzystany potencjał. Zaczynają się ciekawie, przykuwają uwagę słuchacza, ale po drodze gdzieś gubią polot i finezję.


A Different Shade Of Blue to bez wątpienia porządny, dobrze brzmiący album, który zasługuje na to, by do niego wracać. Gdyby wyszedł cztery lata temu, z całą pewnością zrobiłby ogromną furorę w świecie hardcoru. Jednak nawet fani najbardziej podziemnych klimatów z roku na rok robią się coraz bardziej wymagający i trudno jest dostarczyć im coś fascynującego. Zwłaszcza obecnie, kiedy konkurencja jest ogromna, a wyścig o najlepszą jakość trwa. 

Polub nas!
error20
Maciej Jankowski

Written by

Fan dobrej muzyki, gitarzysta. Pasjonat szeroko pojętej popkultury i chłodnego kryminału w skandynawskim wydaniu. A na papierze "dziennikarz muzyczny/prezenter w radiu UWM FM, amatorski recenzent i felietonista".

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!