Podziemie w trzech odsłonach

Początek roku to okres podsumowań i wszelkiej maści rankingów. Ja postanowiłem sobie jednak darować zestawienie najlepszych krążków 2019. Zapewne większość uwzględnionych w takim zestawieniu płyt pokrywała by się z tym co już zdążyliście przeczytać na innych portalach. Zamiast tego będziecie mogli poczytać o kilku podziemnych wydawnictwach, które ukazały się w drugiej połowie 2019.

Hell’s Coronation „Ritual Chalice of Hateful Blood” – Godz Ov War

Wyliczankę zaczniemy od pełnego debiutu pomorskiego Hell’s Coronation. Ten duet maniakom czarnej sztuki powinien być już dobrze znany z dotychczas wydanych EP-ek i splitu. Na „Ritual Chalice of Hateful Blood” znajdziemy muzyczną kontynujację wcześnieszjych dokonań zespołu. Black metal w wolnych, doomowych tempach chwyci za serducho każdego fana blużnierstwa spod znaku wczesnego Samael. Nie ma w tym grama oryginalności, czy finezji. Wystarczy dać sie ponieść tym transowym riffom, poczuć tą złowrogą atmosferę. Klimat podkręcają miejscami oszczędne plamy klawiszy i mrożący krew w żyłach wokal. Czuć w tych dźwiękach szczerość i oddanie twórców czarnej sztuce. Właśnie tego należy oczekiwać  po dobrym black metalowym albumie. Z jednej strony można żałować, że Hell’s Coronation (jak dotąd przynajmniej) nie zdecydowalo się zaprezentować swojej smoły na żywca. Jednak patrząc na stada przylizańców nawiędzających metalowe spędy wolę odbierać „Ritual Chalice of Hateful Blood” w samotności. Jak można wywnioskować Hell’s Coronation nie burzy black metalowej estetyki, sięgając głeboko do korzeni. Mamy tu jednak do czynienia z zespołem, który konsekwentnie podążając obraną sciężką był w stanie wybić ponad przeciętność „oldskullowego” grajdołka.

Morbid Stench „Doom & Putrefaction” – Putrid Cult

Pozostaniemy w dalszym ciągu w tempach wolnych, jednak wraz kolejną pozycją zmienimy nieco stylistykę. Morgul wziął wydał debiut parającego się doom/death metalem kostarykańskiego Morbid Stench. I ponownie mamy powrót do pocątku lat 90-tych, z tym że tu korzenie tkwią zdecydowanie w scenie brytyjskiej. Jeśli dobrzez połaczyliście fakty to obędzie sie bez rzucania wiadomych nazw żeby choć w części przybliżyć zawartość „Doom & Putrefaction”. Mimo, że nie jestem wielkim fanem takiego grania, to muszę przyznać, że ta płyta weszła bez popity. Może to kwestia jakiegoś sentymentu czy siwiejącej głowy i tęsknoty za uciekującą młodością…? Chuj z tym, bzdety na bok, bowiem „Doom & Putrefaction” pozbawiona jest ckliwego klimatu i kwiecistych ozdobników. Króluje tu mocarny riff podany jednak z wyczuciem i odpowiednią dozą melodii. Materiał pozbawiony jest dłużyzn, stosowne dawki doomowego ciężaru i death metalowej motoryki przyjemnie bujają podczas odsłuchu. Wokalnie również postawiono na sprawdzone rozwiązania, czyli growl. I ten wybór był jak najbardziej słuszny, udzielający się w Insepulto The Master Butcher idealnie wpasował się swoim gardłowym skrzekiem wprowadzając nieco bluźnierstwa na „Doom & Putrefaction”. Od całości materiału nieco odmienny charakter ma ostatni na płycie numer „Morbid Stench”, który w drugiej połowie nabiera przyspieszenia dając nm popis czystego death metalowego rzemiosła. Nie ma co tu za długo pierdolić, jest to bardzo dobry album, szczerze polecam zapoznanie się z Morbid Stench.

Impure Declaration „Wind Upheaval, Unclear Signs” – Old Temple

Jakiś czas temu na koncercie miałem okazję zobaczyć sztukę Impure Declaration. Mimo średniego brzmienia bez wahania zakpuiłem ostatnią EP poznaniaków „Wind Upheaval, Unclear Signs”. Mamy tu dźwiękowy zapis opętania i bestialstwa w najczystszej formie. Nie ma miękkej gry. Jest obskurnie, piwnicznie i ma ten matariał jakąś piekielnie przyciągjącą moc. W każdym z tych czterech numerów przeplata się szybkość z hiptotycznymi smolistymi riffami. Nie będzie tu zaskoczenia jeśli chodzi o same numery i ich konstrukcję, bo zapewne każdy maniak takiej smoły powie „gdzieś to już słyszałem”. Istotą „Wind Upheaval, Unclear Signs” jest jednak znakomicie wykreowany ponury, wiselczy klimat. Na wyróżnienie zasługuje ostani na płycie „Purgtion Through Hallucination”. Zaczyna się powolnym transowym riffem, podczas którego rzeczywiście można odlecieć. Jako chwilowe urozmaicenie dostajemy bestialski blac metalowy strzał, by ponownie wrócić do otwierającego wałek motywu i zanurzyć się w halucynacjach. Ten numer jest idealnycm przykładem jak przy użyciu dośc prostych środków przykuć uwagę słuchacza i zawładnąć jego wyobraźnią. Zwróćcie uwagę na ten hord jeśli lubujecie się w chorym i bestalskim metalu. Takim gdzieś blisko Malthusian czy rodzimego Temple Desecration. Warto!

Polub nas!
Tomasz Korek Korneluk

Written by

Fan metalu i alkoholu:-) w muzyce bardziej cenię klimat i "to coś" niż technikę. W wolnej chwili nie pogardzę książką i dobrym filmem (Guy Ritchie i Quentin Tarantino rulez). Uwielbiam podróże, szczególnie górskie wędrówki, ale tylko latem:-)

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!