#recenzujemy Nubya Garcia "Nubya's 5ive"

Jazz zdecydowanie jest jednym z tych gatunków muzyki, do których trzeba dorosnąć. Odkąd pamiętam, bardzo chciałem wejść w ten wspaniały, przedziwny świat, ale potrzebowałem sporo czasu, żeby się z nim oswoić. Kiedy jednak po raz pierwszy świadomie przekroczyłem jego próg, nie potrafiłem, a przede wszystkim nie chciałem z niego wychodzić. W przeciągu kilku tygodni przekopałem się przez największe klasyki spod skrzydła “Blue Note Records”, skosztowałem najbardziej wydziwionych i najtrudniejszych w odbiorze tworów pokroju późnego Coltrane’a, aż wreszcie trafiłem na “scenę”, która pochłonęła mnie bez reszty.

Nowa fala brytyjskiego jazzu. Londyn, europejskka stolica kultury i sztuki. Tu urodziła sie Nubya Garcia, córka afrykańskich imigrantów. Dzięki swojemu niezwykłemu talentowi kompozytorskiemu i świetnej grze na saksofonie, w wieku 28 lat uważana jest za absolutną czołówkę wspomnianej wcześniej nowej fali. Obdarzona statuetką stacji Jazz FM “Breakthgouth Act Of The Year” artystka, w 2018 roku wydała EP’kę z autorskim materiałem o tytule “Nubya’s 5ive“.

Całość otwiera numer “Lost Kingdoms”, który wedle wszelkich statystyk jest jej najpopularniejszym dziełem. Pierwsze dźwięki w tym utworze wydobywają się z instrumentu samej liderki – Nubyi Garcii, do której po chwili dołącza kontrabas. Mija kilkanaście sekund, gdy do gry wchodzi cała sekcja i to jest TEN moment. Saksofon i trąbka wygrywają wspólnie piękne harmonie, a Joe Armon-Jones dodaje całości smaku oldschoolowo brzmiącymi akordami na klawiszach. Ten utwór oferuje ponad siedem minut wręcz afrykańskiego “flow”. Z płytą “Nubya’s 5ive” jest tak, jak z całym jazzem: Im dalej w las, tym trudniej. W kolejnych kompozycjach mamy okazję poznać nieco bliżej wszystkie instrumenty z sekcji zjawiskowej Pani Garcii. Utwory “Fly Free” i “Hold” zostały zagrane bardzo gęsto. Szczególnie pierwszy z wymienionych. Perkusja sprawia wrażenie chaotycznej i niezgranej z resztą. Podobnie jest w przypadku saksofonu, który momentami sięga przedziwnych dźwięków. Osobom, które nigdy się z taką odmianą jazzu nie zetknęły, może się wydawać, że momentami instrumenty grają obok siebie, a nie ze sobą. To kwestia osłuchania, przyzwyczajenia i zrozumienia pewnych niuansów tej muzyki.

Niełatwa sztuka, ale za to jaka piękna. Po skomplikowanych w odbiorze kompozycjach przychodzi czas na relaks. “Contemplation”, jak sama nazwa wskazuje, oferuje spokojny, kontemplacyjny klimat. Jednak to tylko pozory, bowiem znów im dalej w las, tym trudniej. W tym z pozoru delikatnym utworze sytuacja zmienia się powoli i stopniowo. Nieskupieni możemy nawet nie zauważyć, kiedy to początkowe wyciszenie przeobraża się w coś w rodzaju niepokoju. W najlepszym tego słowa znaczeniu.”Red Sun” to przedostatni kawałek na płycie “Nubya’s 5ive“. Słysząc go, myślami przenoszę się do lat 50tych, do jednego z nowojorskich klubów nocnych z muzyką na żywo. To jednak nie Nowy Jork, tylko Londyn, a zamiast garniturów i lakierków mamy luźne jeansy i obuwie sportowe. Ten utwór może stanowić swego rodzaju hołd dla “klasycznego” jazzu, rodem z filmu “Whiplash“. Szybka, bardzo charakterystyczna perkusja napędza ten energiczny, rozrywkowy numer, a inne instrumenty nie pozostają jej dłużne. Wspomniany wcześniej Joe Armon-Jones pokusił się tu nawet o solówkę. Momentami przywodzi ona na myśl grę naszego rodaka, Leszka Możdżera, z czasów “Miłości”. Ta kompozycja z pewnością przypadnie do gustu jazzowym purystom.

Na zakończenie Nubya Garcia z ekipą proponuje alternatywne wykonanie utworu “Hold”, o którym pisałem wcześniej. Wersja pierwotna płynęła niczym wolny hip-hopowy bit, podsycany niskimi dźwiękami tuby Theon’a Crossa. W przypadku drugiego podejścia, zespół zdecydował się na znacznie szybszy wariant, przypominający brzmienia latynoskie. Dla każdego coś miłego.Mimo wielu wpływów zewnętrznych, które często słychać już “na pierwszy rzut ucha”, krążek “Nubya’s 5ive” Nubyi Garcii pozostaje w zgodzie z klasyką i jazzowymi standardami. Bywa trudny i z pozoru chaotyczny, ale też subtelny i harmonijny. Stawia słuchaczowi wiele wyzwań, jednocześnie oferując potrzebną do obioru przestrzeń. To bardzo solidny, świeży album, który stanowi dla mnie kwintesencję nowoczesnego jazzu.

Polub nas!
error20
fb-share-icon1213
Tweet 55
Maciej Jankowski

Written by

Fan dobrej muzyki, gitarzysta. Pasjonat szeroko pojętej popkultury i chłodnego kryminału w skandynawskim wydaniu. A na papierze "dziennikarz muzyczny/prezenter w radiu UWM FM, amatorski recenzent i felietonista".

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!