#recenzujemy Schammash "Hearts Of No Light"

Rok 2019 wielkimi krokami zbliża się do końca, i w zasadzie oprócz Wiedźmina od Netflix, nie czekam już w tym roku na żaden wypust kulturalnej rozrywki na powiedzmy kolokwialnie – “wysokim poziomie”. Wszystko za sprawą nowego albumu szwajcarów z Schammash, którzy w temacie muzyki metalowej, zupełnie poprzestawiali mi pierwszą dziesiątkę albumów roku 2019. A mówiąc precyzyjnie – podmieniłem właśnie na niej numer jeden.

Schammash, to jeden z tych zespołów, który ciężką pracą, nieoglądaniem się na konkurencję, spójną wizją swojej twórczości oraz konsekwencją, coraz mocniej zaznacza swoją pozycję na scenie metalowej. Zespół z albumu na album coraz spójniej układał elementy swoich kompozycji, eksperymentował z brzmieniem, oraz sięgał po coraz bardziej nieszablonowe rozwiązania – by w końcu nagrać “Hearts Of No Light” – płytę, którą uważam za ich opus magnum. I nie ma w moim odczuciu w tych słowach ani grama przesady. Mamy tutaj do czynienia z płytą, która wypełnia pewną lukę gatunkową – dostajemy bowiem czysty dark metal, nieskazitelny czarny gatunkowy kryształ, który wyrósł na pierwszych albumach Samael, Alastis, Sadness no i oczywiście twórczości Celtic Frost czy Triptykon. Mimo przytoczonych nazw Schammash nie jest w żadnym wypadku kalką wspomnianych legend – jest pewnym rozwinięciem, kontynuacją stylistyki oraz jej ponowną definicją.

Niezwykle imponuje mi na tym albumie nieograniczona wyobraźnia muzyków, którzy wreszcie, w przeciwieństwie do poprzednich płyt wyzbyli się niepotrzebnych dłużyzn w kompozycjach – chociaż te i tak są monolitycznie długie, skupiając się na samej esencji, dzięki czemu poszczególne utwory wciągają słuchacza kompletnie w swój świat. Kilka razy podczas pierwszych odsłuchów przyłapałem się na tym, że siedzę z rozdziawioną gębą w zupełnym zachwycie nad tym jak, ta muzyka jest wyrafinowanie “zła” – mrok wprost wylewa się z każdej nuty. Dawno tak żaden metalowy zespół skutecznie mnie nie oderwał od świata żywych – dosłownie.

“Hearts Of No Light”, to płyta która z każdym kolejnym odsłuchem zyskuje coraz więcej. Odkrywaniem wszystkich smaczków to niezwykle wciągająca rozrywka. Jeśli więc macie jeszcze odwagę namieszać w swoich osobistych, rocznych muzycznych podsumowaniach, to gorąca zachęcam was do sięgnięcia po ten piekielnie udany album. Amen!

Polub nas!
error20
Adam Fokow

Written by

Uzależniony od muzyki, fan filmu, dobrej kuchni i idei slow life. Uwielbia smakować życie i być zawsze tu i teraz.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!