#recenzujemy Goathrone “Sodom & Gomorrah”

Nie trwało nawet rok, żeby nieświęta trójca Diabolizer, Bloodwhip i Kaos obdarowała nas nowym pomiotem Goathrone. Miałem okazję chwalić ich debiut „The Black”. Wydawać by się mogło, że po takim bluźnierstwie nie pozostaje nic jak kontynuacja nuklearnej zagłady. Pora więc zmierzyć się „Sodom & Gomorrah”.

No więc tak, lekko nie będzie. Drugi album Goathorne to w dalszym ciągu siarczysty chłosta diabelskim biczem. Bestialstwo i bluźnierstwo pierwszej próby. Soniczna zagłada spod znaku kozła i masek p-gaz. O ile debiut był rozpędzoną burzą, której koniec pozostawiał po sobie jedynie pył, tak na „Sodom & Gomorrah” odnajdziemy perwersję trochę bardziej urozmaiconą. Bez obawy, dalej głównym składnikiem tych tortur jest black/death metalowa chłosta. Jednak pojawiające się tu i ówdzie zwolnienia („Goat Penis Mutilator”, „I Am The Vomit Lust”) mogą zalatywać koźlimi szczynami jakie na co dzień serwuje nam Kaos w Nekkrofukk. Dodajmy do tego odrobinę achamskiego d-beat/punka w „Mary Fist Orgasm”, czy  „Coprophagous Christ” i mamy gotowy obraz tego szaleństwa. Każdy z tych siedmiu numerów, nie ważne w jakiej formie sporządzony u co wrażliwszych wywoła odruch wymiotny. Dostajemy ohydny w swej wymowie, śmierdzący i perwersyjny metal.

Jak wspomniałem nikt tu nie pierdoli się w wymyślne riffy, czy połamane rytmy. Oczekiwać więc należy brzmienia wydobywającego się z piwnicy, a nie plastikowej popeliny. Chociaż i tak w porównaniu do debiutu „Sodom & Gomorrah” to krok do przodu. Jest ciut bardziej selektywnie i masywniej, dzięki czemu jeszcze bardziej dotkliwie możemy odczuwać zadawane razy.  

Recenzja krótka, szczerze powiedziawszy nie widzę jakoś sensu pisania elaboratu na temat tej płyty. Jest chamsko, brudno i nie każdy takie granie kupuje. Dla tych, którzy obeznani są z poprzednimi  dokonaniami twórców „Sodom & Gomorrah” nie będzie to zaskoczenie. Reszta bierze to na swoją odpowiedzialność. Ja czekam już na dostawę Deathvasstator, a tam ma być podobno jeszcze gorzej… 

Polub nas!
error20
Tomasz Korek Korneluk

Written by

Fan metalu i alkoholu:-) w muzyce bardziej cenię klimat i "to coś" niż technikę. W wolnej chwili nie pogardzę książką i dobrym filmem (Guy Ritchie i Quentin Tarantino rulez). Uwielbiam podróże, szczególnie górskie wędrówki, ale tylko latem:-)

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!