Biutiful. Piękno nie potrzebuje happy endów

Iñárritu ma tę niebywałą umiejętność łączenia przyziemności z uduchowieniem, nie popadając jednocześnie w tandeciarstwo i banalne wzruszenie. Transcendencja w jego filmach (zwłaszcza tych z początku swojej twórczości – Amores Perros, 21 gramów, Babel) doprawiona jest południowoamerykańskimi duchami i zupełnie obcą kulturze europejskiej mistyką tzw. realizmu magicznego. Całość jest boleśnie prawdziwa i ani trochę nas nie pociesza, drążąc i w swoim drążeniu rozkładając cały brud, który płynie w krwiobiegu.

Czy w Barcelonie, jednej z najpiękniejszych stolic świata, mogą istnieć kołchozy pracy, w których naciąga się ludzką wytrzymałość do granic możliwości? Tak, wystarczy użyć do tego ludzi niewidzialnych – tych, którzy w kraju przebywają nielegalnie i ostatnie czego chcą to fakt, żeby ktokolwiek się nimi zainteresował. Kluczowe jest też zdanie sobie sprawy, że istnieją dwie Barcelony: ta z jednymi z najpiękniejszych zabytków kultury europejskiej, jakimi są Sagrada Familia, Casa Milà, Casa Vicens, czy inne dzieła Gaudiego i ta, z nielegalnymi imigrantami, gnieżdżącymi się w kilkadziesiąt osób w piwnicach bez ogrzewania. Największą tragedią mieszkańców Barcelony B jest to, że za wszelką cenę próbują wejść na szczyt łańcucha pokarmowego – doskonale wiedzą, że Lewiatan w pierwszej kolejności zjada tych najmniejszych.

Te dwa światy w filmie zderzają się w jednym tylko momencie: gdy imigranci, uciekający przed policyjną łapanką wywracają stoliki kawiarni na deptaku La Rambla, wywołując popłoch wśród zagranicznych turystów, którzy pewnie chcieli w spokoju zrobić zdjęcia na swoje portale w mediach społecznościowych.

I w tej Barcelonie, której mieszkańcy przemykają niewidzialni jak szczury, oglądamy Uxbala (genialny Javier Bardem), który co prawda imigrantem nie jest, ale który wśród innych niewidzialnych czuje się dobrze. Dlaczego? Bo dla niego to właśnie ta czysta i schludna Barcelona jest groźna – jej węsząca opieka społeczna oraz policja, która urządza łapanki na tych, którzy burzą skrzętnie budowany wizerunek mekki turystów z całego świata.

Uxbal jest po prostu samotnym ojcem, który próbuje zapewnić utrzymanie dwójce dzieci, mając na głowie byłą żonę, która prawdopodobnie cierpi na chorobę dwubiegunową, żyjąc od jednego łóżka kochanka do drugiego. Jest też brat, który pogrąża się w beznadziei życia ukierunkowanego tylko na czysto hedonistyczne uciechy, czekając jedynie na finansową rekompensatę za zlikwidowanie grobu ojca. Jak próbuje poradzić sobie z tym wszystkim Uxbal? Przede wszystkim robiąc interesy z wyzyskującymi swoich rodaków chińskimi imigrantami. Do tego współpracuje z imigrantami z Afryki, którzy handlują na ulicach podróbkami, wychodzącymi z chińskich szwalni. Trudno nie odnieść wrażenia, patrząc na zadowolonych z siebie turystów, że ekonomiczny kryzys dotknął tylko barcelońskie slumsy, z których nawet najpiękniejsze katedry stolicy Katalonii widać tylko przez brudne szyby zapuszczonych mieszkań.

W tym wszystkim Uxbal  dowiaduje się, że w szybkim tempie pożera go rak. I tu zaczyna się jego droga dotycząca nie tylko zapewnienia przyszłości dzieci, ale też pogodzenia się z własnym ja.

Iñárritu nie byłby sobą, gdyby opowiedział nam banalną, ckliwą historię o umieraniu i próbie pogodzenia się ze światem. To nie jest też kolejne Breaking Bad, w którym ojciec z życiowego nieudacznika przekształca się w bosa narkotykowego półświatka, tylko po to, żeby zapewnić byt rodzinie po swoim odejściu. Biutiful, jak sam tytuł wskazuje, jest opowieścią o niebo subtelniejszą, bo tutaj mamy południowoamerykański realizm magiczny – Uxbal, w przeciwieństwie do innych po prostu wie, co znajduje się po drugiej stronie i musi się do tego jakoś ustosunkować.

Ciało Uxbala trawi nowotwór, jednak jego mózg pozostaje w pełni sprawny. Właśnie dlatego bohater nie łudzi się, że uda mu się naprawić to, co w swoim życiu zaprzepaścił. Chce po prostu zrobić coś, co pozwoli temu światu funkcjonować, gdy jego zabraknie. Z nieba nie spadnie mu wygrana na loterii, która ustawi życie jego dzieci, więc stara się przynajmniej z powrotem zbliżyć je do Marambry, swojej byłej żony, która przez problemy z własnym zdrowiem psychicznym, niewiernością i słabością do alkoholu straciła wcześniej prawo do ich wychowywania. Musi też razem z bratem domknąć sprawę likwidacji grobu ich ojca. Okazuje się bowiem, że tabu, jakim jest szacunek wobec miejsca pochówku, sromotnie przegrywa z planami zagospodarowania przestrzeni miejskiej. No i są wyzyskiwani imigranci, a szczególnie jeden Senegalka – wobec niej Uxbal ma dług, którego nie sposób spłacić, jak bardzo nie rozrywałoby się szat na znak oddania i szczerych intencji.

Śmierć, która ma być ukojeniem, poprzedzona jest torturami nawarstwiających się spraw do zamknięcia. I to jest piekło, w którym wszyscy prędzej czy później się znajdą.

Dualizm głównego bohatera doskonale oddaje ideę wewnątrzludzkich konfliktów w ogóle: freudowski konflikt Erosa z Tanatosem (miłości i śmierci), wewnętrzna walka między tym, co prawe, a tym, co niegodne (zwłaszcza że granica jest niemożliwa do postawienia), paradoksem czasu (którego zarazem jest za dużo i za mało), wzajemne przenikanie i wykluczanie się świata realnego ze światem duchowym, i wreszcie, zderzenie potrzeby egoizmu (przetrwanie własnego “ja”) i altruizmu (oddanie się rodzinie). Świat musi posiadać tezę i antytezę. I pan Alejandro González Iñárritu daje nam tego brutalny pokaz. W jego świcie ten dualizm rozrywa człowieka.

Iñárritu to reżyser, który niczym szaman kontaktujący się z duchami wie, co znajduje się pod skórą świata. Pokazuje nam nawet więcej, niż byśmy chcieli zobaczyć, bo przecież doskonale zdajemy sobie sprawę, że te obrazy nas zabolą. I tak, jak w Lewiatanie Zwiagincewa bohater ma rodowód biblijny, tak w Biutiful Iñárritu bohater zdecydowanie wywodzi się z greckiej tragedii. Sam nie wiem, która wizja świata jest trudniejsza do zniesienia.

Polub nas!
error20
Patryk Zalaszewski

Written by

Miłośnik kina niezależnego, "zbieracz" książek i płyt, na co dzień copywriter.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!