Opowieść o rodzinie Meyerowitz. Dlaczego nienawidzimy swoich rodziców?

Wszystkie szczęśliwe rodziny wyglądają podobnie, lecz każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób – to zdanie otwiera Annę Kareninę Lwa Tołstoja (1877 r.). Nietrudno odnieść wrażenia, że Noah Baumbach to jeden z nielicznych amerykańskich reżyserów, którzy potrafią zrealizować kino „rodzinnego rozpadu” bez wpadania w moralizatorstwo, czy komediową żenadę. Tutaj dramat jest autentyczny i bliski, a humor nie jest żenujący, choć jedne z głównych ról grają Adam Sandler i Ben Stiller. 

Opowieści o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane) to pozornie klasyczna opowieść o dorosłych, którzy po latach wracają do rodzinnego domu, żeby ułożyć życiowe priorytety na nowo. Oczywiście na wierzch wychodzą wtedy wszystkie skrywane żale i frustracje – obowiązkowo w trakcie wspólnego obiadu.

Baumbach jednak nie jest reżyserem sztampowym, a jego autorskie kino broni się pod każdym względem. Swój film konstruuje, niczym rodzinną opowieść, prezentując nam wybrane sceny, które zapowiada groteskowo-ironicznymi planszami. Całość otwiera scena (plansza: Danny Meyerowitz próbował zaparkować), w której postać grana przez Sandlera, jadąc razem ze swoją córką, próbuje znaleźć miejsce parkingowe w zatłoczonym Nowym Jorku. Klnie na cały świat, jest chodzącym kłębkiem nerwów, a jednak próbuje skupić się na swojej córce, mając świadomość, że jako rodzic lada moment ją straci. Wpada w pułapkę: co prawda nie zamienia się we własnego ojca (do którego skrywa wiele urazy), lecz w jego przeciwieństwo. I tak źle i tak niedobrze.

Oczywiście, zarówno w filmie, jak i w życiu naszych bohaterów, wszystko orbituje wokół postaci ojca, Harolda Meyerowitza, nawet gdy go nie ma. To  świat ojcocentryczny. Uwzględniając to, że Harold jest niespełnionym artystą, który od życia oczekuje więcej, niż dostaje. I który widząc po latach swoje dorosłe dzieci, wciąż ma im do przykazania stos protekcjonalnych rad na temat życia, nawet jeśli dzieci wcale nie chcą ich słyszeć.

Podstarzały ojciec ma trójkę dorosłych dzieci: każde z inną kobietą. Wszystkie poszły w skrajnie innych kierunkach. Wszystkie głęboko nieszczęśliwe i szarpiące się z życiem. Wszystkie chciałaby mieć wspólną więź, jednak nie sposób jej zbudować, gdy jest się rodzeństwem na pół gwizdka. Żałosne? Bynajmniej. Dzieci Harolda Meyerowitza wiedzą, czego by chciały, jednak przez ojca jest to niemożliwe. Z jego cienia nie sposób się uwolnić, choć dla wszystkich z zewnątrz dawanie rad na ten temat może wydawać się dziecinnie łatwe. Noah Baumbach coś o tym wie. Sam jest jednym z czworga dzieci powieściopisarza Jonathana Baumbacha. Sam też wziął rozwód ze swoją żoną zaledwie 7 miesięcy po narodzinach syna. Doskonale wie, jak to jest grać w koszmarze stawania się własnym rodzicem. Pod tym względem Opowieści o rodzinie Meyerowitz są piekielnie osobistym filmem.

TMS-03795.DNG

Ten obraz, przez swój ciężar, z którym może utożsamić się każdy widz, byłby nie do zniesienia, gdyby nie humor. Ten jest groteskowy, momentami absurdalny i bardzo gorzki, jednak dla widza przynosi chwilę ukojenia, a dla bohaterów okazję do odsłonięcia skrywanego żalu. Przykład? Podstarzały ojciec ma siniaka pod okiem, bo przewrócił go nowy pudel, którego to nabył dla swojej nowej żony (czwartej), bo ta obiecała mu skończyć z piciem. Jest niespełnionym artystą, podtrzymującym rodzinną legendę, że jedna z jego rzeźb została kupiona przez muzeum Whitney, jednak nie sposób tego potwierdzić. Dwóch braci (Sandler i Stiller) próbuje znaleźć ujście dla nagromadzonych w podbrzuszu emocji w bójce, jednak żaden z nich nie potrafi się bić. Jest jeszcze wyjeżdżająca na studia filmowe córka jednego z bohaterów, która kręci filmy, w których wciela się  w obdarzonego supermocami hermafrodytę.

Momentami jest zabawnie, jednak zdecydowanie nie jest to pusty śmiech.

Adam Sandler, Ben Stiller, Dustin Hoffman, Emma Thompson i Elizabeth Marvel – gdybym przed obejrzeniem filmu zainteresował się obsadą (a nie tylko reżyserem), pomyślałbym, że to skład drużyny koszykarskiej na celebryckiej imprezie charytatywnej. Jednej z tych, na których hojne gwiazdy przekazują potrzebującym czek na sto tysięcy dolarów, po czym wracają do stolika ze szwedzkim stołem, zastawionym winami i potrawami za grubo ponad 100 tysięcy dolarów. Na szczęście mamy rok 2019 i komediowe kariery Sandlera, Stillera czy nawet Hoffmana (który na koncie ma tyle ról wybitnych, co i głupich) już dawno przeminęły. Dziś panowie coraz częściej angażują się w zdecydowanie bardziej refleksyjne projekty, jakby chcieli nadrobić swoje stracone lata, w których gotówkę i status gwiazdy przedkładali ponad wartości artystyczne.

Baumbach wybrał ich jednak nie bez powodu. Przekuł osobiste doświadczenia aktorów oraz ich autorefleksyjne potrzeby w naprawę wiarygodne postaci z krwi i kości. Bohater wykreowany przez Sandlera to facet, który dla córki zrezygnował z kariery, trwając w wyniszczającym go związku z żoną, byle nie skazywać jej na dorastanie w rozbitej rodzinie. Jednak, gdy córka decyduje się wyjechać na studia do innego miasta, on nie potrafi znaleźć w życiu żadnego punktu zaczepienia, stając się bezbronnym, słabym i nie potrafiącym odnaleźć się w życiu mężczyzną. Nadzieją miał być powrót do rodzinnego domu, żeby odnowić kontakt z własnym ojcem, jednak wracając do cytatu Tołstoja: każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.

Stiller z kolei doskonale odnajduje się w roli krawaciarza, którego sukces zawodowy nigdy nie przełożył się w sukces osobisty. Banał, to prawda, jednak w tej postaci, pozbawionej intelektualnego snobizmu, jak na dłoni widać ból i frustrację, które wynikają z dobrze znanego nam wszystkim konfliktu między skrywanym żalem do rodziców a tęsknotą za nimi. A może za wyobrażeniem o nich, trudno to jednoznacznie określić.

Opowieści o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane) bardzo przypominają mi filmy Woody’ego Allena. Mamy tu podobne, znerwicowane postacie, które za swoje życiowe porażki obwiniają ludzi wokół siebie, nie dostrzegając własnej beznadziei i złych życiowych decyzji. Z tym że u Allena nerwicę bohaterów rozładowuje zwykle komizm związany z absurdalnością życia i irracjonalnością uczuć. W Rodzinie Meyerowitz ból, złość na bliskich i nienawiść do samego siebie są jak najbardziej serio. Jednak po obejrzeniu Allena można się uśmiechnąć na myśl o absurdach życia. Po Baumbachu ma się wrażenie, że może lepiej nie jechać na rodzinny, niedzielny obiad. Może lepiej nie jechać…

Polub nas!
error20
Patryk Zalaszewski

Written by

Miłośnik kina niezależnego, "zbieracz" książek i płyt, na co dzień copywriter.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!