In Twilight's Embrace

I rozlała się Lawa w Olsztynie

Kiedy na koncercie grają dwie kapele, których albumy umieściło się w podsumowaniu najlepszych płyt ubiegłego roku, nie wypada się tam nie zjawić. Sobota wieczór, wiadomo idealna pora na taki wypad, więc do rzeczy.

Niemal punktualnie imprezę otworzyła Gorycz. I powiem Wam, że było to zacne otwarcie. „Piach” na żywo dostał niesamowitego ciężaru. Ależ to gniotło! Tonęło momentami w gęstym, sludge’owym bagnie.. Główną tego przyczyną był mocno wysunięty do przodu bas. Bardzo ważną postacią był wokalista. Tomasz świetnie odwzorował zarówno mocne gardłowe partie jak i spokojne momenty wprowadzające odrobinę nastroju. Mówiąc kolokwialnie facet czuje to, co śpiewa. Całości dopełniały jego lekko teatralne, czasem przerysowane gesty. Nie każdemu to się podobało, ale mi bardziej nie leżała skromna, jednak wyrywająca z wypracowanego klimatu, konferansjerka. Niemniej patrząc obiektywnie, cały koncert oddał to co udało się Gorzyczy stworzyć  na debiucie (jeśli się nie mylę to „Piach” był odegrany w całości). Zespołowi udało się wytworzyć ciężar, który współgrał z gęstym klimatem muzyki. Bardzo dobry występ!

Gorycz

Gorycz
Gorycz

Gorycz

Z Varmią miałem do czynienia chyba drugi albo trzeci raz na żywo. Niestety kolejny raz przekonałem się, że nam nie po drodze. Tak więc czas spędziłem  poza salą koncertową. 

„Lawa” to materiał, który moim zdaniem wyniósł In Twilight’s Embrace na nowy poziom. Owszem zaczątki kierunku, w którym ITE uderzyło dało się słyszeć już na „Vanitas”, jednak ostatni album to dzieło dojrzałe i kompletne. Dobra, koniec szczania po krzakach bo chłopaki w piórka obrosną. Ale jak tu nie chwalić skoro na żywca również bdb. Cyprian przypominał trochę Deada w tym swoim upiornym corpsepaincie. Brzmienie pierwsza klasa (no może tylko wokal ciut za cicho). Ze sceny sypał się ogień i z głośników płynęła lawa. Czuć, że Panowie zagrali ze sobą sporo sztuk, co daje im swobodę i pewną (jakby to niestosownie nie zabrzmiało) lekkość na scenie. Oczywiście pierwsze skrzypce „grał” tu wokalista, nie można jednak zapomnieć o reszcie ekipy, która zacnie wspierała swojego frontmana. Zgodnie z zapowiedziami „Lawa” popłynęła w całości. Nie mam zamiaru rozpisywać się nad każdym kawałkiem z osobna, bo ta płyta stanowi monolit, a nie pojedyncze rozdziały. Niemniej całość wybrzmiała zajebiście! Po niej było jeszcze coś z „Vanitas” (zabijcie! tytułu nie pomnę). Na koniec spodziewałem się „Opowieści Zimowej” a tu kurwa mały szok. Jednak wychodzi na to, że chłopaki lubią „mroczne” punki, bo na tapetę wzięli Post Regiment (obstawiam „Czarzły” ale w punki słaby jestem więc mam nadzieję, że nie jebnąłem babola). Bardzo dobry występ!

In Twilight’s Embrace

In Twilight’s Embrace

In Twilight’s Embrace

In Twilight’s Embrace
In Twilight’s Embrace

Podsumowując z trzech kapel widziałem dwie i obie dały zajebiste koncerty, więc tylko się cieszyć. Kto nie był niech żałuje. Co do frekwencji, można powiedzieć, że zadowalająca (z nastawieniem na „zawsze może być lepiej”), ale takie olsztyńskie realia. Oby więcej takich gigów w naszym mieście.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Beata Wiśniowska Fotografia

Polub nas!
error20
Tomasz Korek Korneluk

Written by

Fan metalu i alkoholu:-) w muzyce bardziej cenię klimat i "to coś" niż technikę. W wolnej chwili nie pogardzę książką i dobrym filmem (Guy Ritchie i Quentin Tarantino rulez). Uwielbiam podróże, szczególnie górskie wędrówki, ale tylko latem:-)

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Facebook1k
Twitter55
YouTube3
YouTube
Instagram392

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!