#recenzujemy Empheris „The Return Of Derelic Gods”

Nie uważam siebie za nie wiadomo jakiego „die hard” maniaka, czy wielkiego znawcę undergroundu. Są jednak kapele, które każdy szanujący się fan znać powinien. Dla mnie do takich załóg należy bez wątpienia Empheris. Marka sama w sobie nie tylko na krajowym podwórku.  Dowodzony obecnie przez Adriana i Bonifa band po ponad dziesięciu latach wydał swojego trzeciego longa: „The Return Of Derelic Gods”. Jak zliczyłem na metal archives w tak zwanym międzyczasie zespół wypluł 24 pomniejsze wydawnictwa, dając tym wyraz swojego oddania dla podziemia. 


W przypadku takich kapel jak Empheris nie można mówić o żadnych rewolucjach w twórczości czy zmianie stylu ( bo i po chuj by to było?). Zespół kroczy obraną ścieżką bestialskiego black/thrash metalu, w dupie mając trendy i wrażliwe gusta hipsterów. Jednak na „The Return Of Derelic Gods” da się wyłapać ten krok do przodu jaki poczyniono nie tylko w kwestii brzmienia, ale również „jakości” samych kompozycji i ich aranżu. Większy nacisk poszedł w kierunku klimatu i „ducha” tych numerów. Czuć tu powiew Bathory, szczególnie w tej dość charakterystycznej melodyce osadzonej w średnich tempach. Oczywiście, te elementy pojawiały się na wcześniejszych wydawnictwach Empheris, ale na nowym longu jest tego chyba jak do tej pory najwięcej („Rot No More”, świetny wstęp do „Black Mirror”, czy zamykający „Nekromantic”). Jednak zespół nie chce na siłę przenieść nas do Valhalli i nie dopierdala z przesadzonym patosem. Zresztą znawcy tematu wiedzą, że Adrianowi  bliżej do Lovecrafta niż mitologii nordyckiej, co daje też niejaki pogląd na zawartość tekstową krążka. Lekkie przesunięcie proporcji w kierunku atmosfery na szczęście nie pozbawiło „The Return Of Derelic Gods” agresji i odrobiny szaleństwa z jakim przyszło na się mierzyć chociażby na „Regain Heaven”. Takie numery jak „Torn By Aeons”, czy „Testimony of Frozen Soul”, to można rzec esencja stylu Empheris i napierdol na pełnej do utraty tchu. Cieszy mnie, że płyta zyskała mocne i klarowne brzmienie. Ja wiem, podziemie to nie rurki z kremem i nikt tu się nie pierdoli miesiącami przy miksach.  Jednak praca w studio zaowocowała bardzo dobrym wyważeniem między brutalnością i ciężarem tych dźwięków (szczególnie na garach).

Podsumowując Empheris dojebał płytą na dobrym poziomie. Ostrą, agresywną dającą sporo frajdy przy odsłuchu. Warto się z tym materiałem zapoznać, czuć, że jest to granie szczere, z głębi serducha bez oglądania się na innych. Macie więc szansę wesprzeć zasłużony zespół i nie mniej zasłużonego podziemiu wydawcę. 

Polub nas!
20
Tomasz Korek Korneluk

Written by

Fan metalu i alkoholu:-) w muzyce bardziej cenię klimat i "to coś" niż technikę. W wolnej chwili nie pogardzę książką i dobrym filmem (Guy Ritchie i Quentin Tarantino rulez). Uwielbiam podróże, szczególnie górskie wędrówki, ale tylko latem:-)

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial

Polub nas!!!

Facebook1k
Twitter55
YouTube3
YouTube
Instagram392

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!