Wywiad z Meat Spreader – Co jakiś czas ktoś nowy “odkrywa”, że istnieje coś takiego jak Meat Spreader

Meat Spreader ujął mnie za serducho swoim zajebistym albumem, szczery i grany z oddaniem gore grind bez którego żaden szanujący się fan GC nie przejdzie obojętnie. Poniżej zapis zwierzeń na które się udało namówić jednego z twórców tej krwistej apokalipsy. Przed Państwem Jaro!

meat spreader

Cześć Jaro! Nie ukrywam, że bardzo się cieszę na ten wywiad. Jak nastroje po japońskich wojażach? Pewnie niejedna ekipa może Wam zazdrościć. Tych gigów nie było wiele, ale zaliczyliście dwa najbardziej ekstremalne festy w Europie, do tego Chimpy Fest i traska w Japonii. Jak na tak krótki staż jest się czym pochwalić!

Cześć Tomek! Cała przyjemność po mojej stronie. Jakie są nastroje w zespole po trasie? Nazwijmy to, że są przedświąteczne. Czy inne ekipy zazdroszczą nam trasy po Japonii? Zapewne tak, bo ja sam sobie zazdroszczę, że tam byłem, a już nie jestem. Szczerze? To już zaczynam planować kolejną trasę Meat Spreader po tym pięknym kraju. Co do dwóch najbardziej ekstremalnych festiwali w Europie czyli Obscene i NDF oraz Chimpy, który uwielbiam, to nie ma co ukrywać, że nasza “artystyczna” przeszłość i stare układy pomogły nam się tam pokazać, więc i w sumie nie ma czym się chwalić.

Wypadałoby spytać kiedy wreszcie odpalicie petardę w Polsce? Chyba, że zamierzacie dołączyć do grona kapel bardziej kojarzonych poza granicami Polandu, niż w naszym pięknym kraju. Mamy już Epitome, które dość regularnie zwiedza między innymi Meksyk u nas grając 1-2 gigi rocznie, albo i tego nie. Ok, Wasz staż daje nadzieję na poprawę tego stanu rzeczy. Zastanawiałeś się gdzie mogą leżeć przyczyny tej nieco patologicznej sytuacji?

Nie wiem ale petardę chyba najlepiej jest odpalać w Sylwestra. Chyba, że się mylę? To, że Epitome gra często w Meksyku to raczej normalne, bo to meksykański zespół hahahaha. Sorry chłopaki hahahaha ! Pozdrawiam!!!! No ale tak trochę poważniej. Jak myślisz, ilu ludzi przyszło by teraz zobaczyć Meat Spreader gdzieś na gigu w Polsce? Pamiętam jak za “grubych” czasów na Dead Infection, gdzieś w Czechach przychodziło 200 -300 ludzi, a w tym samym czasie w naszym kraju potrafiło przyjść 10 -15 osób! Z pełnym szacunkiem do tych, którzy mimo wszystko pojawiali się na tych gigach ale nie jest to rzecz za którą tęsknie i śnię po nocach. Oczywiście zdarzały się też zajebiste imprezy jak w Chełmie, Lublińskiej Piekarni gdzie zagraliśmy dla ok. 100 tysięcznego tłumu czy też na sali prób gdzie graliśmy sami dla siebie ale to są wyjątki. Jakie są przyczyny tej patologicznej sytuacji? Nie wiem. Może granie patologicznej muzyki?

Zanim przejdziemy do Meat Spreader chciałbym zahaczyć trochę o starsze dzieje i oczywiście Dead Infection. Wydawałoby się, że po wydaniu „Brain Corosion” wszystko powinno ruszyć z kopyta. Rok później z okładem Ty i Tocha opuszczacie szeregi zespołu. Możesz naświetlić sytuację jaka panowała wtedy w Dead Infection? Co było powodem opuszczenia przez Ciebie i Tochę szeregów DI?

Tocha opuścił DI z powodów osobistych, a ja kontynuowałem, nazwijmy to pracę w zespole jeszcze przez jakiś czas. Co tu się oszukiwać, taki układ zupełnie mi nie odpowiadał. Brak Tomka mocno rzutował na kreatywności zespołu. Pierścień czy Halik proponowali bardzo mało w zamian. Szczerze to nawet nie wiem dlaczego Halik zasilił szeregi DI. Koleś ma tyle wspólnego z grindem co ja z hodowaniem gołębi. Na pewno o wiele lepiej odnalazł się w Vader. Halik, pozdrawiam chłopie! W sumie w zespole zaczęło śmierdzieć trupem. To plus moje osobiste sprawy doprowadziły do tego, że opuściłem DI. Z perspektywy czasu widać, że nie myliłem się. W ciągu ostatniej dekady Dead Infection nie nagrali nic znaczącego. Jakieś mini na temat mebli czy kotów? Jubileuszowy album, który ma wyjść na nie wiadomo który jubileusz? Zjedli swój własny ogon już dawno temu!

Cisza z Twojej strony zapadła na ponad dziesięć lat. Domyślam się jednak, że kontaktów ze sceną nie zerwałeś, a jedynie zmieniłeś stronę i przyszło obserwować znajomych produkujących się na deskach. Nie ciągnęło Cię z powrotem na scenę? Zdarzało się uronić łezkę z tęsknoty za graniem koncertów?

Tak obserwowałem ale z tym ronieniem łez to gruba przesada. Przez te ostanie 10 lat widziałem więcej upadków niż wzlotów na tak zwanej scenie.

Mamy zatem rok 2016 i początek śmierdzącego żywota Meat Spreader. Pomysł wyszedł podobno od Artura. Skład udało się Wam sprawnie skompletować. Co było impulsem, który ostatecznie zaważył na Twojej decyzji o dołączeniu do zespołu? Młodzieżą już nie jesteście, życie zdawało by się poukładane, więc można powrócić do swojej pasji…?

Myślę, że tak. Nie jest to może tak zwany sposób na życie ale hobby, które się kocha i które na zawsze pozostaje gdzieś w głębi serca. Artur zaproponował żeby zrobić “coś” razem. Przytaknąłem ale pod jednym warunkiem, Tocha musiał być częścią tego “czegoś”. Zadzwoniłem, pogadaliśmy i stało się co się stało. Artur zwerbował Radka i skład się ustalił. Tochu wymyślił, że powinniśmy nazywać się Meat. Stwierdziłem, że to trochę za mało, więc dorzuciłem Spreader i tak właśnie powstał Rozrzutnik do Mięsa.

Wydaniem debiutanckiego MCD, jak również „A Swarm of Green Flies Over The Rusty Pot” zajęło się Obliteration Rec z Japoni. Naru to fanatyk, który puszcza w świat wszelkiej maści patologię. Czy decyzja o powierzeniu tych pozycji Obliteration Records zapadła ze względu na wcześniejsze (jak mniemam dobre) doświadczenia z DI? Uderzaliście z tymi materiałami do innych stajni?

Obliteration Records to był mój i jedyny wybór. Znam i przyjaźnię się z Naru od bardzo dawna. Kiedy mu wspomniałem, że mam zamiar nagrać coś nowego z zupełnie nowym bandem Naru był gotowy wydać to w ciemno! Czy trzeba coś więcej tłumaczyć?

Nowy album to krwisty kawał mięcha, który fanom takiego grania wejdzie bez popity. Mieliście jakieś określone cele przy tworzeniu tych kawałków? Biorąc pod uwagę Wasze dotychczasowe dokonania zrozumiałym byłoby podejście na luzie i danie słuchaczom, tego, co najlepsze z DI, Squash Bowels czy Neuropathii. Założenie: „jak skopie dupsko nam, to inni też to łykną” wydawałoby się jak najbardziej na miejscu…

Meat Spreader to band gdzie Tocha i Artur pierwszy raz mieli okazję ze sobą współpracować. Nawet ja byłem ciekawy jak to wszystko się potoczy i z perspektywy czasu myślę, że fajnie to wyszło. Do tego Radek, którego styl grania jest zupełnie inny niż naszego starego pałkera z Dead Infection. Ja zostawiłem sobie działkę “teksty i obrazki” i myślę, że cały system działa dość dobrze. Zaskakująca jest jednak jedna rzecz. Nie wiem skąd w naszej twórczości znalazło się tyle punkowego pierwiastka? Hahahahahahaha!!!! Miał być gore grind, a wyszedł gore punk!

Mimo Twojego długiego niebytu na wokalach tej przerwy nie słychać. Dojebałeś jak za najlepszych czasów „Chapter of Accidents” , czy wspomnianego „Brain Corrosion”. Dużo czasu poświęciłeś na „rozgrzewki” i próby przed nagraniami? Była w ogóle jakaś trema, czy browar w łapę i do przodu?

Raczej to drugie. Poza tym często chodzę na mecze, więc wokal mam gdzie ćwiczyć.

Na „A Swarm of Green Flies Over Rusty Pot” znajdujemy najlepszego sortu gore grind oparty na patentach przełomu lat 80/90 ubiegłego wieku. Sięgacie po sprawdzone dewiacje dodając do tego swój zapał i doświadczenie co dało miażdżący efekt. Nawiązania do Carcass to również oprawa graficzna, za którą jesteś odpowiedzialny. Czy to, że okładka Twojego autorstwa trafiła do zbioru „Aesthetic of Sickness – The Gore Archetype” jest dla Ciebie swego rodzaju nobilitacją? Wiedziałeś od początku jak będzie wyglądał ten cover, czy próbowałeś może innych wersji, rozwiązań?

Gramy to co czujemy, nic na siłę! “A Swarm….” na pewno nie jest jednolitą płytą. Jeżeli ktoś nie widzi różnicy między kawałkami jak „Saturday Night Acid Shower” czy np. „His Guts Were Pulled Out By Hungry Pigs” to niech spierdala na drzewo!! Ta płyta oprócz liryk i grafiki nie ma żadnego konceptu. Nazwijmy to radosnym graniem. Co do okładki to jestem dość zaskoczony, że twórca Aesthetic of Sickness zechciał umieścić ją w jego albumie. Okładkę składałem sam używając prehistorycznej metody “nożyczki i klej”. Nie chciałem żeby nasz cover był kolejnym produktem tak ostatnio totalnie nadużywanego photoshopu. Jebać to!

Od wydania „A Swarm of Green Flies Over Rusty Pot” minęło już parę miesięcy. Przeszukując sieć  nie znalazłem wielu informacji o tym albumie na  polskich stronach fufufu (pojawiały się chyba tylko 2 wywiady w prasie branżowej). Dziwi mnie trochę fakt, że zespół tworzony przez rozpoznawane i zasłużone persony dla GC jest pomijany w polskich mediach muzycznych. Z drugiej strony, zastanawia mnie jaki jest w tym Wasz udział, większość składu (o ile się nie mylę poza Radkiem) rezyduje na stałe poza granicami Polski. Czy taki stan rzeczy to wynik zamierzonych działań kapeli/wydawcy czy tak po prostu wyszło?

Szczerze to nie mamy zbyt dużego ciśnienia na szkło. Nie planujemy grania żadnych większych tras czy nawet zbyt wielu gigów. Kilka w roku zupełnie nam wystarcza, więc promocja w tak zwanych mediach nie jest naszym głównym celem. Co jakiś czas ktoś nowy “odkrywa”, że istnieje coś takiego jak Meat Spreader i kto jest zaangażowany w ten zespół. Jest zaskoczenie, jest zabawa!:))

Nie śledzę już  sceny gore tak bardzo jak lat temu dziesięć z okładem, ale wysyp przebierańców zasłaniających durnym fatałaszkiem brak pomysłów i chujowy warsztat osiągnął ostatnio swoje apogeum (również w Polsce) . Nie wydaje Ci się, że spora część tych bandów staje się karykaturą czegoś, co z założenia jest wynaturzone i dość przerysowane? W pierwszej kolejności w takim graniu cenię sobie brutalność, ale niskie strojenie i monotonny rzyg na jeden wygar nie jest już w stanie zrobić na mnie wrażenia. 

Szczerze to i ja nie za bardzo śledzę co dzieje się na tak zwanej scenie i tylko dzięki kontaktom ze znajomymi z różnych zakątków globu dowiaduję się o zespołach, na które warto zwrócić uwagę. Na szczęście jest ich kilka i miło jest usłyszeć, że są jeszcze ludzie, którzy wiedzą jak w dzisiejszych czasach grać solidny grind core czy też gore. Warto więc napomknąć o kilku z nich. Vomit Noir, The Men’s Toilet, Crash Syndrom, Radiation Vomit czy Archagathus to zespoły , które szczerze mnie urzekły. A co do tych przebierańców i tych wszystkich “porn na jedno kopyto granych świńskonosych zespołów” to wbijam w nie zupełnie. Banda wieśniaków z remizowych zabaw udająca “ekstremistów” hahaha. Gówniana “muzyka”, gówniane “wokale” i ogólnie gówniana pseudo ideologia! W sumie dłuższa rozmowa na ten temat to totalna strata czasu.

Wiosła i gary na pełniaka nagrywaliście w Białymstoku, a wokale wyrzygałeś w Londynie, po czym miks całości ponownie w stolicy Podlasia. Jak się okazuje dzieląca członków zespołu odległość nie musi być przeszkodą. Koszty podróży nie są już tak straszne jak chociażby 10-15 lat temu, a komunikacja elektroniczna daje szerokie pole do popisu. Jak z perspektywy osoby mieszkającej dłuższy czas na wyspach oceniasz zmiany społeczno-polityczne jakie zaszły w Polsce i w Europie przez ostatnie lata? Rozważasz opcje powrotu do kraju po brexicie?

Nie rozważam, a i do polityki nigdy nie przykuwałem większej uwagi. Biorę życie takim jakie jest. Mam pracę dzięki której jestem w stanie opłacić rachunek za prąd, kupić piwo, bilet na mecz, koncert czy też raz czy dwa razy do roku gdzieś sobie pojechać. Tyle w temacie. Co do systemu w jaki sposób Meat Spreader funkcjonuje jako zespół to częściowo masz rację, że dzisiejsza technologia bardzo ułatwia pracę na odległość. Z drugiej jednak strony nie pracujemy jak normalny zespół, który gra regularne próby czy też spotyka się raz w tygodniu na wspólny browar. Szczerze to brakuje mi tego bardzo. Może nie aż tak wspólnego browarowania, co bardziej prób i tworzenia kawałków w tradycyjny sposób czyli razem i na sali prób. Tego nic nie jest w stanie zastąpić!

Nie jest tajemnicą, że Twoją pasją, czy też miłością jest Japonia. Wróciliście właśnie z trasy po tym kraju, dla Ciebie była to już kolejna wizyta w tym, jakby nie było dość egotycznym zakątku. Czy jest jeszcze coś, co zaskakuje Cie w tym miejscu? Dużo mówi się specyficznym usposobieniu Japończyków. W 200% oddani pracy zawodowej czy też swoim pasjom, a z drugiej strony presja ze strony otoczenia, która może prowadzić nawet do samobójstwa. Czy przebywając w towarzystwie Twoich znajomych z Japonii da się wyczuć jakieś różnice w nastawieniu do świata i życia? 

Tak to była moja kolejna wizyta w tym pięknym kraju i na pewno nie ostatnia. Co tu dużo mówić, kocham ten kraj i ludzi! Z własnego doświadczenia śmiało mogę stwierdzić, że Japonia działa uzależniająco, a i po reakcji chłopaków po powrocie z trasy śmiało mogę powiedzieć, że nie jestem w tej opinii odosobniony:))). Widać, że ekipa jest pod sporym wrażeniem tego co tam doświadczyła. Myślę też, że z każdą kolejną wizytą coraz bardziej oswajam się ze wszystkim z czym się tam spotykam. Nie oznacza to, że zaczynam się nudzić, a po prostu czuję się tam coraz bardziej komfortowo. Nasze wyobrażenia i ogólne opinie na temat typowego Japończyka też są mocno przerysowane. Prawda, że pracują ciężko, mają swoje typowe zachowania ale z drugiej strony to ludzie, którzy uwielbiają spędzać czas ze znajomymi jedząc i pijąc w nigdy nie zamykanych barach:)) Dodam też o znakomitym poczuciu humoru, którym mogą zarazić nawet największego ponuraka! Od bardzo dawna chodzi mi po głowie myśl żeby tam pojechać i zostać na zawsze. A że, ze mną nigdy nic nie wiadomo, więc zobaczymy co czas przyniesie

Podobno Twoje zainteresowanie do kraju Kwitnącej Wiśni zaczęło się wiele lat temu od kina. Śledzisz na bieżąco dokonania japońskich filmowców? Ja akurat nie mogę się tu pochwalić wiedzą nawet podstawową, więc może mógłbyś coś polecić z ostatnich lat co zrobiło na Tobie wrażenie? 

Tak wszystko zaczęło się od Kurosawy i jego „Siedmiu Samurajów”, „Straży Przybocznej”, „Tronu we Krwi” czy „Rashomona”. W sumie to powinienem tu wymienić wszystkie jego arcydzieła. Kolekcjonuję filmy, albumy, magazyny, wszystko związane z twórczością tego reżysera. Ogólnie śledzę kino japońskie i w sumie poza anime interesuje mnie wszystko, od zwariowanych gorowych produkcji po filmy obyczajowe. Jakiś czas temu odkryłem serię, krótkich filmów o ludziach, czasem znających się, czasem zupełnie przypadkowych, spotykających się nocnym barze umiejscowionym gdzieś w cichej uliczce w tokijskim Shinjuku. Nazywa się to „Midnight Dinner”. Bardzo miło się to ogląda. Szczerze polecam

Chciałem jeszcze zaczepić o temat piłki nożnej i nawiązać do „dokonań” naszych asów, ale po co się wkurwiać haha! Pojadę więc prosto z dupy: do czego zleciały się muchy i kto puścił cichacza? Pytanie dodatkowe: kto w zespole ma najbardziej jebiące gazy?

Muchy zleciały się do zardzewiałego garnka pełnego frykasów, a z cichaczami jest zawsze ten sam problem, nigdy do końca nie wiadomo kto je puszcza. Jebie jak skurwysyn, a towarzystwo siedzi z pokerowymi twarzami hahaha. Co do producenta najbardziej toksycznych gazów w naszym zespole to stawiam tu na remis. Jedno jest jednak pewne! Artur jest mistrzem świata w chrapaniu. W tej dyscyplinie jesteśmy przy nim jak Tiago Cionki przy Ronaldo!!

Dzięki wielkie za Twój czas. Zdradź na koniec najbliższe plany Meat Spreader i co najważniejsze kiedy przyjedzie na jakieś gigi do Polski?!   

To ja Ci dziękuję za szansę udzielenia odpowiedzi na Twoje pytania. Co do najbliższych planów dotyczących Meat Spreader to w połowie stycznia lecimy do Portugalii na festiwal gdzie zagramy m.in obok Gut, Inhume czy Brodequin. Jeśli ktoś w tym czasie będzie się pałętał w okolicach Lizbony to serdecznie zapraszamy. Co do ewentualnych koncertów w naszym kraju to jak na razie nic się na horyzoncie nie pojawiło. Jakby co to adres mailowy jest na naszym profilu. Ok. Pozdrawiam Tomek i wszystkich, którzy to teraz czytają! Gore Punk Till I Die !!!

Polub nas!
error20
Tomasz Korek Korneluk

Written by

Fan metalu i alkoholu:-) w muzyce bardziej cenię klimat i "to coś" niż technikę. W wolnej chwili nie pogardzę książką i dobrym filmem (Guy Ritchie i Quentin Tarantino rulez). Uwielbiam podróże, szczególnie górskie wędrówki, ale tylko latem:-)

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Facebook1k
Twitter55
YouTube3
YouTube
Instagram415

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!