Frontal Cortex i Defying w Olsztyńskim klubie Carpenter

Lubię takie koncerty, znajomi na scenie, znajomi pod sceną. To  zwiastuje udany wieczór. Oczywiście nie samo towarzystwo było powodem tego, że zdecydowałem się stawić w piątkowy wieczór w „Kapciu”. Wiadomo, najważniejsza jest muzyka. Trasa organizowana weekendowo przez składy Traces To Nowhere i Defying zyskała w Olsztynie zacny support w postaci Frontal Cortex.

Byłem już kilka razy na koncertach w Carpenter Inn i muszę przyznać, że z kapel które oglądałem to właśnie Frontal Cortex zgromadził najliczniejszą publikę. W sali na piętrze było dość tłoczno, co na pewno ucieszyło twórców „Passage”. Oczywiście olsztyński kwartet raczył zebranych numerami ze swojego debiutu. Do chłopaków zdążyła już przylgnąć łatka „olsztyńskiego Tool’a”, jednak da się w ich muzyce znaleźć znacznie szersze spektrum. Jest w niej dużo więcej przestrzeni i nawiązań do rocka progresywnego. To co popłynęło ze sceny nie było tak przygniatające jak u twórców „Lateralus”. Ten ulotny klimat muzyki Frontal Cortex to w dużej mierze zasługa Grzecha, który swoim wokalem wywołał u mnie niemały podziw. Gdzieś Ty się chłopie chował? Co prawda widziałem ich jakieś 2-3 lata temu na żywca, ale szacun wielki za rozwój i warsztat. Jako basista również sprawdził się bardzo dobrze nie przeładowując numerów popisami, jednak daje się wyczuć, że bass w Frontal Cortex nie stanowi jedynie tła. Brzmienie gitary basowej tego wieczoru przykryło trochę bębny, które niknęły momentami (szczególnie w tych cięższych i mocniejszych partiach), ale nie było to jakiś wielki mankament tego koncertu. Widać było, że ten kwartet spędził wiele godzin na sali prób, są pewni swoich umiejętności i zgrania. Dali bardzo fajny koncert, a publika nie dała im łatwo zejść ze sceny. Mam nadzieję, że wydany niedawno bardzo dobry debiutancki album przełoży się na zainteresowanie Frontal Cortex również poza Olsztynem. Trzymam kciuki Panowie.

Zdjęcie Beata Wiśniowska
Zdjęcie Beata Wiśniowska
Zdjęcie Beata Wiśniowska
Zdjęcie Beata Wiśniowska

Później przyszła pora na warszawski Traces To Nowhere… No i tu Szanowni Czytelnicy należą się Wam słowa przeprosin. Pogaduchy w doborowym towarzystwie i bliskość baru spowodowały, żem cały ten koncert przegapił. Co prawda ziomek, który w trakcie ich występu zszedł na parter uzupełnić browar zachęcał, że fajna laska na wokalu, i że w ogóle nieźle grają, no ale nie dałem się skusić…

Tak się złożyło, że była to moja pierwsza styczność z Defying na żywo. Przyznam się też bez bicia, że ich debiutu również do tej pory nie znałem, jedynie epka “The Splinter of Light We Misread” dawała mi pogląd czego mogę się spodziewać. Zaczęli, o ile się nie mylę od „The Sunlight Recedes” otwierającego wspomniane mini. To co, od pierwszego numeru dało się wyczuć, to potężny i mocny sound bijący ze sceny. Oczywiście muzyka Defying nie tylko ciężarem stoi. W spokojnych, bardziej klimatycznych partiach wszystko płynęło z dużym wyczuciem, porywając publikę w lekko hipnotyczny stan. Podobnie jak w przypadku Frontal Cortex, bardzo ważnym elementem w twórczości Defying jest ich wokalista. Piotr bardzo dobrze czuje się zarówno w mocnym growlu jak i mrocznych szeptach wprowadzających mistyczny klimat do muzyki. Jednak to te ciężkie mocne elementy poszczególnych numerów robiły na mnie największe wrażenie. Kiedy wchodził do  tego drugi wokal efekt naprawdę miażdżył swoja siłą. Jeśli chodzi o brzmienie wszystko było idealnie wyważone. Bębny były podstawą płynącego ze sceny ciężaru, podobało mi się ciekawe wykorzystanie przez Tomka talerzy. To ważne, żeby w muzyce opartej przeważnie na wolniejszych partiach dodać „smaczki”, które zaciekawią, w muzyce Defying sporo jest takich poukrywanych momentów. Każdy muzyk wrzucał tam takie elementy. Sprawiło to, że ich koncert i muzyka wciągały słuchacza, jednocześnie wymagając zaangażowania w odbiorze. Na pewno „Nexus Artificial” niejednokrotnie będzie u mnie wracał, podobnie jak epka. Z niecierpliwością czekam na kolejny koncert Defying.

Zdjęcie Beata Wiśniowska
Zdjęcie Beata Wiśniowska
Zdjęcie Beata Wiśniowska
Zdjęcie Beata Wiśniowska
Polub nas!
20
Tomasz Korek Korneluk

Written by

Fan metalu i alkoholu:-) w muzyce bardziej cenię klimat i "to coś" niż technikę. W wolnej chwili nie pogardzę książką i dobrym filmem (Guy Ritchie i Quentin Tarantino rulez). Uwielbiam podróże, szczególnie górskie wędrówki, ale tylko latem:-)

You may also like...

1 Response

  1. Avatar Tolo pisze:

    Traces to nowhere pozdrawia!
    Niestety przegapilismy te recenzję, bo poszliśmy na szota i sie zeszło :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Polub nas!!!

Facebook1k
Twitter54
YouTube3
YouTube
Instagram338

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!