metalmania 2018
Karolina Rokita

Metalmania zniszczyła jak za starych czasów!

To była moja szósta Metalmania, pierwsza po 10 latach przerwy, a 24 w ogóle. Tyle jeśli chodzi o chłodną liczbową kalkulację – mogę mówić o festiwalu jedynie ciepło, bo jest to wydarzenie wyjątkowe w skali kraju i Europy Środkowej. Slogan, ale ciężko wypracowany przez organizatorów i fanów metalu.

metalmania 2018

Kara Rokita

Po wejściu do perełki polskiej architektury przeszedłem się od razu po półokrągłym spodkowym holu obserwując mnogość wystawców i labeli: Pagan Records, Arachnophobia, Selfmadegod, Old Temple, Wydawnictwo In Rock, Malignant Voices + Third Eye Temple, Hellshop, Unquiet Records, Rock’N’Roll Tattoo Katowice i wiele innych. Słowem, można było na zakupach pożegnać się z wypłatą. Odebrałem na stoisku Malignant Voices umówiony wcześniej mailowo zestaw Atheist + Deströyer 666, ale ostatecznie i tak wziąłem dodatkowo jeszcze Voidhanger i Over The Voids.

metalmania 2018

Kara Rokita

metalmania 2018

Kara Rokita

metalmania 2018

Kara Rokita

Zjawiłem się pod Dużą Sceną na wielce oczekiwanym przeze mnie Dead Congregation. Grecy zagrali perfekcyjnie, ciężko i grobowo na jakieś 60% głośności – czułem, że suwaki są mocno w dole, by nie burzyć ceremonii headlinerów. Szkoda. Tym bardziej, że czułem tą moc, że tam się kotłuje, że miazga na scenie się odbywa. I właśnie wtedy pożałowałem, że nie byłem wcześniej na ich żadnym koncercie klubowym. Trzeba to koniecznie nadrobić. Ale pomijając cichy i stłumiony koncert, wszystko się zgadzało. Zakończyli swój krótki występ miażdżącym „Teeth Into Red” z „Graves of the Archangels”. Co by nie mówić o aspektach technicznych – wykonawczo był sztos.

Karolina Rokita

Kara Rokita

Z wywiadu z Martinem van Drunenem (który będzie do poczytania wkrótce na Void! Magazine) wpadłem spóźniony na Deströyer 666 i był to pierwszy konkretny wpierdol tego dnia. Zwierzęca energia, statyczne, czerwone światła i wilcze wycie do blastów zrobiły mi gęsią skórkę. „I am the Wargod (Ode to the Battle Slain)”, „Sons of Perdition”, „Lone Wolf Winter” to tylko niektóre z ciosów, które zostały przyjęte. Fantastyczny koncert.

Asphyx to był koncert wieczoru, bezdyskusyjnie. I z tego, co czytam – nie jestem wyjątkiem w tej opinii. Panowie uśmiechnięci, wyluzowani, podczas intro każdy z każdym z muzyków przybił grabę, po czym Martin retorycznie zapytał „Are You ready for some old skull death metal?” i się zaczęło. Było trochę nowszych rzeczy, jak „Death…the Brutal Way” czy „Deathhammer”, jak i obowiązkowe klasyki „Vermin”, „Asphyx (the Forgotten War)”, „The Rack”, „Last One on Earth”. Publika bardzo licznie zgromadzona zrobiła Holendrom taki gig, że muzycy sami przyznali, że klimat Metalmanii przebił ich koncerty w Progresji i w Słowianinie. I to zdanie powinno być reklamowym dla całego festiwalu.

metalmania 2018

Kara Rokita

metalmania 2018

Kara Rokita

Voidhanger to koncertowa petarda. Ta jadowita fuzja ekstremalnych gatunków, jadu i plucia na ludzkość na żywo zyskuje jeszcze więcej mocy niż na płytach. Warcrimer z opętańczym wzrokiem między wersami wlewał w siebie żołądkową gorzką i z ukrywaną radością przyznał, że „Metalmania to jest jednak Metalmania! Śląsk kurwa rządzi! Zajebiście Katowice!”. Set oparty był o nową płytę, „High on Hate”, „Dark Days of The Soul”, „Naprzód Donikąd!”, „Death Wish”, ale i poszło coś ze starszych rzeczy, „Working Class Misantrophy”, „Dni Szarańczy”, „Wrathprayer”. Z ogromną chęcią zobaczę ich znowu. Panowie na żywo są perfekcyjni i zabójczy! Esencja metalowego koncertu.

metalmania 2018

Kara Rokita

W pozostałych relacjach z Metalmanii czytam, że należy oddać „cesarzowi, co cesarskie” i ja się z tym zgadzam. Wspaniałe uczucie słuchać takiego „With Strenght i Burn” widząc Ihsahna, a za nim ogromne logo Emperor i mieć świadomość, że doświadczamy tego nie na europejskich open-airach, tylko w Katowicach. A już w ogóle usłyszeć „Anthems to the Welkin at Dusk” w całości na żywo to rarytas nie z tej ziemi. Parę jakichś drobnych zarzutów by się znalazło, głównie aranży wokalnych, czy czasem dość odległych od oryginału brzmienia klawiszy, ale koniec końców było pozamiatane. Intensywny, bogaty w milion harmonii i melodii, zarówno surowy jak i organiczny koncert. Po odegraniu płyty otrzymaliśmy 4 bonusy w postaci „Inno A Satana”, „I am the Black Wizards”, „The Majesty of the Nightsky” i „Curse You All Men!”. Czapki z głów.

metalmania 2018

Kara Rokita

metalmania 2018

Kara Rokita

Anima Damnata dała intensywny i ultrabrutalny koncert, na którym jednak momentami się nudziłem. Ale broń nie-boże nie zwalam tego na nich, tylko na późną porę. Po tylu godzinach metalowego grania jak wjeżdża machina brutal death/black metalu to można już być tak obojętnym na moc, że stoisz i gapisz się jak na Teleexpress. Nie można im wszak odmówić mocy i mistrzowskiego rzemiosła, może trochę zbyt nadęte było pokazywanie jak oni to wszystkim poderżną gardziołka, przykładowo: Voidhanger tego nie pokazywali, a tak po prostu zrobili.

Napalm Death zobaczyłem trzeci raz i był to bardzo udany raz. Barney i spółka są niezniszczalni, ale kurde coś jest nie teges z tym typem na gitarze. No nie wiem, ta gitara to brzmi trochę jak kupa. Momentami robi konkretną grindową robotę, ale często i właśnie nie-gęsto jest jak rój os. Anyway, poza oczywistymi klasykami jak „Scum”, „Life”, „Suffer the Children” i „Instinct of Survival” poszło parę numerów z wydanych ostatnio b-side’ów oraz 2 zajebiste covery: „Victims of the Bomb Raid” Anti-Cimex i „Nazi Punks Fuck Off” Dead Kennedys, resztę wypełniły przekrojowe numery. Pięknie było. Z antysystemowym spoken word między piosenkami.

metalmania 2018

Kara Rokita

metalmania 2018

Kara Rokita

W pełni rozumiem podjarkę i skryto-koniobijkę nad Ragehammer. Tymek robi furorę na scenie, jest samcem alfa i rozgrzewa zwłaszcza kobiece serca. Nie można im odmówić mocy na scenie, choć w 90% to właśnie frontman się produkuje, podczas gdy wioślarze upatrywali pięknych sztuk pod sceną, a samcom imponowali biegłością na gryfie. O konferansjerkach Tymka krążą już legendy – i bardzo dobrze. Ja za nią nie przepadam nie dlatego, że płaczę w poduszkę jak ktoś nazwie mnie ścierwem, ale to bywa momentami zwyczajnie na wyrost. Bo na logikę – ja kogoś nienawidzisz, to na chuj dla tego kogoś grasz? Cóż, pokłosie podejścia live do odbiorców będzie zbierał band, więc zobaczymy po jakimś czasie, czy wypracują sobie szacunek czy fangę na ryj od jakiegoś wkurwionego ortodoksa. Muzycznie bardzo mi się podobało. Klimat w sumie też był zajebisty.

metalmania 2018

Kara Rokita

Kara Rokita

 

Specjalnie pominąłem koncerty, na których na moment byłem, ale nie wytrwałem długo, bo albo były słabo nagłośnione, albo to nie moja bajka, więc oszczędzam Wam skamlenia bez potrzeby. Na plus zasługuje również wystawa Krzysztofa Szpajdla, drineczki i piwo butelkowe za bramką nr 7, co prawda było tylko Książęce pszeniczne i nie można było wnosić nic do środka (chociaż w środku też można było normalnie kupić piwo), ale przecież metal to wojna. Można oczywiście narzekać na wiele rzeczy. Że browar gówniany, że schody są centralnie naprzeciwko Drugiej Sceny, że koncerty tak późno się kończą, ale zostawmy to cebulakom, którzy we krwi mają narzekanie i czepianie się czegokolwiek, byle tylko wylać polską żółć na jakiekolwiek inicjatywy wykraczające poza wyjście do Biedronki. Metalmania żyje i ma się dobrze, przyciągnęła moją uwagę w tym roku faktem, że organizatorzy postawili na większy underground (Deströyer 666, Dead Congregation, Asphyx) niż w zeszłym roku. To moim zdaniem bardzo dobry kierunek, czego dowiodła zadowalająca frekwencja. Boki i trybuny były jeszcze mało zaludnione, ale kurwa mać. Klimat i odbiór koncertów, publika na KAŻDYM koncercie pokazuje, że w kwietniu jest zapotrzebowanie na festiwal, a odbiorcy są w różnym wieku, są barwni i otwarci na różne gatunki. Oddają też energię sączoną ze sceny, przez co koncerty w ramach Metalmanii są wyjątkowe. Przyjedźcie, a zobaczycie.

DO ORGANIZATORÓW:

Jeśli to czytacie, przemyślcie zaproszenie:

King Diamond, Running Wild, Venom, Master’s Hammer, Enslaved, Mysticum, Watain, Demilich, Demolition Hammer, Tormentor

Nie zapraszajcie: Moonspell, Samael, Therion, Soulfly, Anathema, Tiamat, Dimmu Borgir.

Dziękuję.

Polub nas!
20
Kuba S(a)taniak

Written by

metalowiec sińce 2003. woli las niż las krzyży. lubi dobre kino i złe kino, bo dzięki temu bardziej docenia to dobre kino. trochę gra, dużo słucha, najwięcej Mamy.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Polub nas!!!

Facebook1k
Twitter54
YouTube3
YouTube
Instagram338

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!