#wywiad: Anthem “Konieczność kompromisów bywa przekleństwem dla wolnej woli”

Poniżej znajdziecie wywiad z Anthem. Jako, że zupełnie nie miałem pomysłu na wstęp, napiszę tylko, że na pytania odpowiadał Vivi (głos, gitara), a pod koniec swoje wtrącił też Hajlig (bass). Jeśli nie znacie jeszcze dokonań chłopaków to radzę szybko nadrobić te zaległości bo ich ostatni album „Praeposterum” to kawał potężnego death metalu!

anthem_band_photo_1_net

Na początek może trochę prowokacyjnie… Uważacie, że obecnie islam jest większym zagrożeniem niż chrześcijaństwo? Czy po części na rozprzestrzenienie się tej zarazy na zachodzie nie miało również wpływu „skostnienie” religii katolickiej i laicyzacja zachodnich społeczeństw (pomijając politykę migracyjną oczywiście)?

Vivi: Nie wiem czy są większym zagrożeniem niż chrześcijaństwo, na pewno dali o sobie znać w ostatniej dekadzie, pierdolona zaraza islamska. Ciężko stwierdzić co jest gorsze, na pewno jednak chrześcijaństwo już nam nie zagraża, nie posiada już władzy, jest odsunięte, klechy tylko kradną nam z portfeli spore pieniądze na utrzymanie tej całej pierdolonej świty . Z drugiej strony fanatyczna religia jak islam jest sporym niebezpieczeństwem, co prawda nikt u nas tego nie odczuwa, bo nie ma tych debili za wielu wśród nas. Ludzie wierzący w islam są często normalnymi Europejczykami nie ma u nas wielu fanatyków i długo ich u nas nie zobaczysz.

Jak w całej tej sytuacji widzicie nasz kraj? Mniej tu przybyszów z krajów arabskich, ale mimo tego już pojawią się spięcia na tle rasowym. Czy Waszym zdaniem grozi nam w najbliższych latach fala imigracji, czego następstwem mogą być zamachy terrorystyczne?

Vivi: Oczywiście nam nie grozi, jak na razie tych bandytów nikt tu nie wpuści, ale ciężko mi przewidzieć czy będzie za jakiś czas tego więcej, zależy czy zmieni się władza, czy znajdzie się dureń który ich do nas po prostu zaprosi. Nie mniej jednak uważam, że warto się zabezpieczyć, siebie i swoich najbliższych, przed jakimiś czarnuchami w obrębie własnego życia i po prostu kupić dwa kopyta i odjebać każdego który się zbliży do twojej rodziny!

Wróćmy do muzyki bo ona wszak tu najistotniejsza. Swoją twórczość opieracie na szybkości i nikt temu nie zaprzecza. Mad Lion w folderze reklamowych przywołuje porównania do amerykańskich tuzów. Ja słyszę jednak na Waszych albumach również odniesienie do bardziej „nowoczesnej (tfu!)” sceny. Przychodzą mi na myśl szczególnie Zyklon, Hate Eternal, czy nawet Myrkskog. Jak byście odnieśli się do takich „zarzutów”?

Vivi: W Athem jest tak, że nie za bardzo zastanawiamy się jak ma wyglądać nasza muzyka, raczej wychodzi ona z naleciałości z dawnych czasów, wychowania się na pewnych nurtach muzycznych zdecydowanie death metalowych . Ale i wpływy black metalowe mają duże odbicie w naszej muzyce, co więcej od ludzi takich jak Ty słyszę co widzą w naszej muzyce i jeżeli według Ciebie znalazły się tam naleciałości z Zyklon czy Hate Eternal to naprawdę mi schlebia bo wszystkich tych kapel słucham w szczególności Zyklon i jeżeli znalazłeś jakiś pierwiastek tych kapel na Preaposterum to się bardzo cieszę.

„Praeposterum” ponownie nagrywaliście w Monroe Studio. W samym brzmieniu wielkich rewolucji nie ma ale jak dla mnie jest to krok do przodu w porównaniu do debiutu. Nie obawialiście się kopii „Phosphorus”? Tworząc kompozycje na nowy album od początku wiedzieliście, że nagrywka będzie w Monroe?

Vivi: Widzisz, dla Ciebie nie ma rewolucji w brzmieniu ale dla wielu słuchaczy jak i dla nas jest. Nagraliśmy kolejną płytę w Monroe z tym, że Phosphorus był tam tylko masterowany co w żaden sposób nie umniejsza zasług realizatora, nowy album nagrywaliśmy u Ara od podstaw. Zrobiliśmy tym razem totalnie wszystko od położenia śladów perkusji po gitary, totalnie najebanie się w studiu, wokale itp. Nie baliśmy się kopiowania Phosphorous, wydaje mi się, że udało nam się nagrać coś innego, chcieliśmy zrobić krok w przód, nas to kreci, nam się podoba, czesze po mózgach, taki death metal mamy zamiar grać jeszcze długie lata!

anthem_band_photo_2_net

Nie wszyscy pochodzicie w Poznania, co zapewne ma wpływ na częstotliwość wspólnych spotkań i prób. Jak wyglądał proces twórczy materiału na „Praeposterum”? Materiał powstaje „kolektywnie”, czy może każdy przynosi coś od siebie i razem kleicie do dopiero w całość?

Vivi: Dokładnie nie wszyscy pochodzimy z jednego miasta, Hajlas i Piwo stacjonują w Poznaniu, ja z Wojtkiem pod Warszawą, ale materiału nie robimy na odległość. Nie wysyłamy sobie kawałków, czasem wyślemy jakieś video, żeby nie rozpisywać na tabulatury czy inne pierdoły, wysyłamy tylko żeby zobaczyć jak łażą paluchy. Materiał tworzony jest przez każdego z nas i każdy zrobił na płytę po dwa utwory, mam na myśli także Piwa, który jako perkusista potrafił ułożyć partie beczek do których układaliśmy gitary. Odległość nam doskwiera ale dajemy sobie rade i nadal będziemy, połączenie drogowe autostradą jest na tyle wygodne, że nie odczuwamy bardzo trudów podróży.

Dla mnie Wasza muzyka to DM z technicznym zacięciem. Nie da się ukryć że umiejętności macie spore, ale wiadomo trzeba się rozwijać. Dużo czasu poświęcacie jeszcze na ćwiczenia gry na instrumentach? Co stanowi inspirację dla takich działań? Wystarczy wewnętrzny „przykaz” i chęć bycia lepszym, czy też niezbędny jest jakiś impuls żeby do tego przysiąść?

Vivi: Dzięki za tą opinię! Nie wiem jak to określić, jak byłem gówniarzem impulsem było wszystko, drzewo, szumiący las, nowa płyta Diecide, teraz jest inaczej życie rodzinne, firma, to zabiera tyle czasu, że praktycznie nie ćwiczę. W tej chwili pogłębiam swoje wartości muzyczne, już nie chce nikomu pokazać, że potrafię nagrać kawałek tak dobry, czy szybki jak tuzy tego gatunku czyli Diecide czy Cannibal Corpse, teraz staram się udoskonalać utwory Anthem.

Z opinii, które udało mi się przeczytać, większość wokalistów twierdzi, że growl po polsku jest trudniejszy. Jak to wygląda u Ciebie? Dla mnie wokale na oba albumy położone są zajebiście. Na żywo też radzisz sobie świetnie. Próbowałeś kiedyś w ogóle growli po angielsku?

Vivi: Oczywiście growl po polsku jest o wiele trudniejszy, ale ze mną jest jeszcze inaczej, ja po prostu umiem to zrobić. Jako piętnastoletni szczurek miałem zaszczyt śpiewać w death metalowej kapeli z mojej miejscowości rodzinnej, nazywała się Fedon. Wtedy miałem bardzo słaby angielski, wiadomo była to podstawówka a mi w głowie nie była nauka tylko narkotyki i muzyka. W Fedon śpiewali po polsku, chcieli żebym kontynuował ten kult. Mimo, iż znam w tej chwili kilka słów po angielsku czuję się dobrze w śpiewaniu po polsku. Odpowiada mi to tak jak i całemu zespołowi więc będziemy to kontynuować.
Czy próbowałem, oczywiście, co prawda nie w Anthem ale dośpiewywałem w Sphere, z Fedon zrobiłem kilka coverów, nie mniej śpiewając po polsku, mówiąc najprościej, czuję tekst, Dodatkowo jest to bardziej dotkliwe i wyraziste, bardziej dosadne.

Zatrzymajmy się chwilę przy tekstach. Jako że są one w naszym ojczystym języku, każdy ma szansę zapoznać się z przesłaniem. Wydaje mi się, że liryki na „Praeposterum” są bardziej bezpośrednie, mniej tu symboliki i odniesień niż na debiucie. Była to zamierzona zmiana, czy „wyszło w praniu”? A Ty sam niedorzeczność czego chciałeś przedstawić?

Vivi: Słusznie zauważyłeś, że teksty na drugiej płycie Preaposterum są bardziej bezpośrednie, jest w nich mniej symboliki i odniesień filozoficznych. Zmiana nie była przez nas zaplanowana, wynika to z podejścia osób które pomagały te teksty napisać. Na Phosphorous pomagała pewna Pani, która obracała się w takiej tematyce, przekazu typowo metafizycznego, magii i symbolice, skupiała się na rytualnym podejściu. Teksty na drugą płytę pisały inne osoby ( Andrea Niel , Jakub Tokaj oraz Tektur ), które nie mają styczności z taką duchowością, są mocno stąpającymi po ziemi skurwysynami i ich wyobrażenie sprzeciwu przeciw systemowi , religii i głupocie w otaczającym nas świecie jest zupełnie inne. Teksty są bardziej dosadne, niemalże cielesne. Osoba odpowiedzialna za teksty na debiucie nie mogła nam pomóc tym razem stąd zmiana w tej materii.

Liryki odnoszą się nie tylko do absurdu religii, w centrum stawiając zawsze człowieka i jego wolę. Inspiracje Crowleyem są tu wyraźne. Czy w życiu prywatnym starasz się również postępować zgodnie z zasadami Thelemy?

Vivi: Wydaje mi się, że nie jest to proste i nie zawsze możliwe. Konieczność kompromisów bywa przekleństwem dla wolnej woli.

Widzisz jakiś sposób na całkowite uniknięcie ustępstw w życiu codziennym i postępowanie tylko podłóg woli?

Vivi: Nie widzę możliwości całkowitej ucieczki przed ustępstwami, przed koniecznością kompromisów o których pytasz, Crowley tak samo był obarczony systemem, cała rzecz polega na tym, że myśliciele, zwolennicy wolności, maksymalnie starali się tą wolnością cieszyć. W moim życiu jest podobnie, system który wyznacza ramy naszego postępowania, wskazuje możliwości wyboru czy ustępstw trzeba dostosować do własnych potrzeb. Człowiek jest jak szczur, który zawsze dostosuje się do sytuacji w której się znajduje, jest w stanie znieść bardzo wiele. I o to właśnie chodziło aby w czasach w których przyszło nam żyć, znaleźć możliwość maksymalnego odcięcia się i życia według własnych zasad, własnych reguł tak aby czerpać z życia maksimum przyjemności i zaznać jak najmniejszej ilości rozczarowań.

Udało się Wam załapać na Kaltenbach Open Air, jak sami zapowiadacie to nie koniec koncertowych planów na najbliższy czas. Po pierwsze primo: jak udało Wam się wkręcić na ten austriacki festiwal?

Vivo: Był to efekt działań i zabiegów promocyjnych Waszych (lub wytwórni), czy organizatorzy sami zaprosili? Po drugie primo: jeśli można to zdradźcie więcej szczegółów na temat planów koncertowych w kraju i zagranicą.

Hajlig: Od kilku lat staramy się pokazywać na scenach poza polską, łapać znajomości, jak widać to procentuje. Tak było też z imprezą pod alpami, zaprosił nas organizator z którym udało nam się spotkać przy okazji Czech Death Fest. Kaltenbach to naprawdę duża impreza chyba największa na jakiej do tej pory byliśmy z Anthem, do tego zapowiada się całkiem przyjemna wycieczka. Co do dalszych planów ta zaczynamy w maju na czeskim Grabo fest potem wjazd do Austrii, będzie też mini trasa z Hypnos w ramach której zwiedzimy kilka czeskich miast, trochę niemieckich i nasz rodzinny Poznań, następnie wyjazd do Szwecji na Gothenburg DeathFest a w listopadzie i grudniu zagramy jeszcze kilka kancerów w kraju. Z racji tego, że mamy bardzo angażujące czasowo prace, taka ilość jest dla nas bardzo dużym obciążeniem, musimy starannie wybierać daty oraz kierunki naszych wypraw.

W Niemczech i Czechach letnich festiwali mają na pęczki. Również inni nasi sąsiedzi Litwa, Ukraina i Słowacja mają open air-y na których można się latem „wybawić”. Co Waszym zdaniem powoduje, że w Polska, mimo podjętych prób, nie może pochwalić się festem z prawdziwego zdarzenia?

Vivi: Wszyscy nad tym ubolewają, że w Niemczech i Czecha jest tyle wspaniałych festiwali i openerów. Niestety w Polsce się to do wielu lat nie udaje. Nie wiem co jest przyczyną i gwoździem do zamkniętej trumny, może ludzie może pieniądze, ciężko stwierdzić.
Hajlig: Ciężko u nas z tymi festami faktycznie, chociaż patrząc na kondycje sceny koncertowej to chyba nigdy nie było tak grubo. Koncerty są oblegane przez fanów, a ilość wydarzeń powoli zaczyna robić się męcząca nawet dla największych maniaków co pozwala przypuszczać, że niedługo uda się zrobić jakiś dobry polski fest.

Macie już plany na nowy album? Planujecie jakieś zmiany w stylistyce w przyszłości, czy będzie to raczej ewolucja niż rewolucja?

Vivi: Przetrwamy sezon koncertowy i zaczniemy komponować nowe numery. Czy będzie to rewolucja? Raczej ewolucja , gdyż dobrze czujemy się w tym co robimy. W takim odzwierciedleniu deathmetalu i na pewno będziemy chcieli zadowolić słuchaczy i przede wszytkim siebie. Nadal będziemy robić muzykę dla ludzi, którym takie podejście odpowiada więc przygotujcie się na zniszczenie .

Hajlig: Dobrze by było wydać materiał w 2018 co znaczy, że jeszcze w tym roku trzeba zacząć pisać, czy się uda pokaże czas. Teraz musimy wrodzić do optymalnej formy koncertowej i przygotować się na pracowitą jesień .

Dzięki za wywiad i poświęcony czas. Na koniec pożegnajcie się ładnie i prześlijcie czytelnikom pozdrowienia.

Vivi: Również dzięki za poświęcony czas, jeszcze raz przepraszam za czas odpowiedzi ale natłok obowiązków spowodował, że tyle się z tego wygrzebywaliśmy. Pozdrawiam wszystkich czytelników i każdego kto kiedykolwiek wsparł Anthem!

Polub nas!
Tomasz Korek Korneluk

Written by

Fan metalu i alkoholu:-) w muzyce bardziej cenię klimat i "to coś" niż technikę. W wolnej chwili nie pogardzę książką i dobrym filmem (Guy Ritchie i Quentin Tarantino rulez). Uwielbiam podróże, szczególnie górskie wędrówki, ale tylko latem:-)

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!