Zadymione dźwięki w klubie Nowy Andergrant

10.12.2016, Olsztyn „ Nowy Andergrant” – Belzebong, Dopelord, Sunnata, Cerber

Ten sobotni wieczór upłynął w olsztyńskim klubie pod znakiem muzyki wolnej, ciężkiej i „zadymionej”. Na scenie zaprezentowały się cztery zespoły serwując słuchaczom swoją wizję stoner/sludge/doom metalu. Brakowało mi ostatnio takiego grania na żywo więc z dużą ochotą wybrałem się na ten koncert.

Rola „otwieracza” przypadła Cerberowi. Mimo, że zespół pochodzi z Olsztyna był to mój pierwszy kontakt z tą kapelą. Nie ukrywam, całkiem przyjemny. Panowie set oparli na wydanym albumie „Lust for Suffering” dokładając do tego 2 kawałki z nagrywanej obecnie płyty. Osobiście te nowe numery bardziej mi leżały. Na pewno były ciekawiej zaaranżowane i bardziej „klimatyczne”. Niemniej starsze dokonania  wstydu zespołowi nie przynoszą, ulatując od stonera nawet trochę w kierunku groove. Jak mówiłem, wcześniej twórczości Cerber nie znałem więc są to moje własne odczucia .  Zwrócić tu również należy uwagę na brzmienie, selektywnie, ciężko i z odpowiednim „feelingiem” co przy tego rodzaju muzyce ma istotne znaczenie. Cerber zagrał coś ponad pół godziny, po czym wokalista (a zarazem gitarzysta)  zapowiedział , że idą się najebać i zeszli ze sceny nagrodzeni brawami. Na pewno frontman powinien dostać odrębną pochwałę nie tylko za charyzmę i prezencję ale również za wokal. Lekka chrypka nadawała ten charakterystyczny „południowy” sznyt ich muzyce.

Kolejnym bandem na scenie była oczekiwana przeze mnie Sunnata. W przerwie zaliczyłem jeszcze fajka i wizytę przy barze, żeby nie przerywać sobie ich występu nałogami. Zaczęli od numerów z „Climbing The Colossus”.  Poleciały „Orcan” i „Asteroid”, których brzmienie na żywo było sporo lepsze niż z płyty. Mówiąc wprost brakowało mi na tym albumie gitar, które ginęły trochę pod wszechobecnym ciężarem i basami. Klimat tego występu pochłonął mnie całkowicie. Oszczędne białe oświetlenie pomagało wciągnąć się w trans, który wylewał się z głośników i odlecieć wraz z dźwiękami muzyki warszawiaków. Następne w kolejce były już nowe dokonania na które najbardziej czekałem. „Zorya” jako album dla mnie to „top ten” tegorocznych polskich płyt metalowych. Zagrali właśnie utwór tytułowy i „Long Gone”. Mocarne brzmienie sekcji (gratulacje dla akustyka) i potężne gitarowe riffy nie dały chwili wytchnienia. Mimo raczej wolnych temp odrywanych przez zespół, perkusista chyba również dał się porwać atmosferze całego gigu machając pokaźnej długości grzywą za swoim zestawem.  Kolejnym kawałkiem było „Path” z „Climbing…”. Początek tego numeru uderzał ze sceny mocą stutonowego walca.  Moim zdaniem klimat muzyki Sunnata tworzą gitary, jednak to sekcja rytmiczna nadaje muzyce zespołu tego specyficznego etniczno-plemiennego wyrazu. Na koniec show Panowie zapodali „Beasts of Prey” i nie niestety ich występ dobiegł końca. Mimo gromkich braw bisów nie było, czego bardzo żałowałem. Bardzo udany występ, świetne brzmienie i genialna atmosfera, która przełożona z albumów na żywo jeszcze zyskuje. Na pewno będę wyczekiwał na następnego spotkanie na żywo z muzyką Sunnata.

Koncert Dopelord oglądałem trochę z doskoku. Ich muzyki również wcześniej nie znałem więc nie wiedziałem czego się spodziewać. Zespół zaprezentował najbardziej „klasyczną” odmianę stoner/doom. Sabbathowskie riffy i czyste wokale kojarzące się trochę właśnie z Ozzym przyciągnęły pod scenę chyba największą publikę. Bedąc przy temacie frekwencji trzeba zaznaczyć że była bardzo przyzwoita. Oczywiście zawsze może być lepiej, bo klub pewnie spokojnie pomieściłby drugie tyle ludu, ale przynajmniej nie było kolejek do kibla czy przy barze. Własnie przybarowe pogaduchy ze spotkanymi znajomymi i następne kolejki odciągnęły mnie od występu Dopelord. To co było słychać ze sceny bardzo przyjemnie umilało spożywanie procentów. Zahaczyłem jeszcze ostatnie kilka minut ich koncertu i to co mogłem usłyszeć zaliczyć trzeba jak najbardziej na plus. Część muzyczna okraszona była wizualizacjami z filmów – ot taka mała dygresja.

Na koncert Belzebong byłem już odpowiednio nastrojony spożytymi trunkami i innymi substancjami więc udałem się pod scenę by tam dać się porwać ich muzyce. Kolejny raz zwrócę uwagę na pracę nagłośnieniowca. Zarówno pod samą sceną czy z większej odległości sound był prima sort. Ciężar muzyki nie przytłaczał selektywności i nie utrudniał jej odbioru.  Belzebong widziałem pierwszy raz na żywo na II edycji polskiego Metalfest i od tamtego koncertu pokochałem te ich „bujane” riffy. Panowie są dla mnie swoistymi mistrzami hipnozy i transu. Brak wokalu to w tym wypadku dla mnie plus, nie rozprasza to tej specyficznej energii i magii płynącej gitar. Podczas ich koncertów czas jakby przestawał mieć znaczenie. Niestety jak to mówią „czas nie jest z gumy” (albo tylko ja tak mówię) i po około godzinie panowie zeszli ze sceny. Na pewno z odbioru przez publikę powinni być zadowoleni, bo jeszcze długo skandowano nazwę kapeli. Tu bisów również nie było, ale powiedzmy wprost w ich wypadku jeden bis mógł przedłużyć występ o kwadrans lub lepiej. Nie rejestrowałem se listy, bo wolałem oddać się atmosferze koncertu i chłonąć ten klimat. Na pewno odgrywane były kawałki z „Greenferno” i jeśli się nie mylę to był „Bong Thrower” z debiutu.

Przyznać trzeba że nie było podczas tej imprezy słabych setów. Każda z kapel zaprezentował wysoki poziom. Dodając to tego dobre nagłośnienie i publikę był to zajebisty wieczór. Gratulacje dla organizatorów z Banshee Booking, że zdecydowali się się ściągnąć taki skład do Olsztyna. Wszystko co dobre dobrze się kończy więc po zakupieniu „pamiątek” trzeba było się pożegnać i wrócić do domowych pieleszy z miłymi wspomnieniami.

Polub nas!
Tomasz Korek Korneluk

Written by

Fan metalu i alkoholu:-) w muzyce bardziej cenię klimat i "to coś" niż technikę. W wolnej chwili nie pogardzę książką i dobrym filmem (Guy Ritchie i Quentin Tarantino rulez). Uwielbiam podróże, szczególnie górskie wędrówki, ale tylko latem:-)

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!