Dead Can Dance: subiektywny przewodnik po najlepszych utworach zespołu.

Dead Cad Dance – Przemiana materii nieożywionej w ożywioną to prawidłowa interpretacja tej nazwy – tak wiele lat temu Brendan Perry tłumaczył znaczenie nazwy zespołu. Historia tego niezwykłego zespołu rozpoczyna się od fascynacji jaka połączyła Lisę Gerrard i Brendan Perry. 

Zanim postanowili razem tworzyć wspólnie niezwykle oryginalną muzykę byli parą w życiu osobistym, rozstali się wraz z rozpadem zespołu w roku 1988. Mimo głębokiej, wzajemnej fascynacji Brendan na początku nie był skłonny zaproponować Lisie współpracy na muzycznej płaszczyźnie. Wspominając tamten okres Brendan mówi, że dla punkowca Lisa wydawała mu się zbyt awangardowa. Lisa w tamtym czasie udzielała się w kilku zespołach i grała solowe koncerty w których grała tylko na instrumentach, wtedy dopiero odkrywała swój niezwykły głos. Ostatecznie do grupy dołączyła w roku 1981 – obsługiwała wtedy automat perkusyjny oraz tworzyła subtelny podkład wokalny. Po jakimś czasie jednak Brendan zreflektował się, jak wielki potencjał tkwi w głosie Lisy. Od tego czasu stał się on znakiem rozpoznawczym zespołu, głównym kompozytorem pozostał jednak Perry.

Magia zespołu na dobre roztoczyła swój czar nad światem w roku 1983, wtedy zespół nawiązał współpracę z wytwórnią Ivo Watts-Russela – 4AD. Wszystkie grupy które w tamtym czasie nagrywały dla wytwórni wykonywały oryginalną, niebanalną muzykę, idącą własnym torem, niezależnym od głównego nurtu. Dead Can Dance doskonale wpasowało się w profil wytwórni dla której nagrywali min. Birthday Party, Cocteau Twins czy Wolfgang Press.

Każdy album Dead Can Dance jest wyjątkowy. Poniższe zestawienie najlepszych kompozycji zespołu jest bardzo osobiste i subiektywne. Ale ciekawy jestem waszych typów.

Dead Can Dance – 1984 – Utwór Passage In Time

Na debiutanckim albumie zatytułowanym po prostu Dead Can Dance zamieszczono dziesięć kompozycji. Jeden instrumentalny, otwierający płytę , cztery zaśpiewane przez Lisę, pięć wykonanych przez Brendana. Kompozycja „Passage In Time” doskonale ukazuje fascynacje Brendana muzyką Joy Division i całą zimną falą. Pulsujący bass, zimne gitary i równie zimny głos Brendana. Mimo technicznych niedoskonałości album zyskał duże zainteresowanie, głównie dzięki swojej oryginalności. Dziennikarze mieli problem z zaszufladkowaniem twórczości zespołu.

Spleen and Ideal – 1985 – Mesmerism

Prace nad drugim albumem zespół zakończył w listopadzie 1985 roku. Produkcja albumu zajęła muzyką ponad rok. Kompozycje powstawały w specyficzny sposób, Brendan i Lisa postanowili, że najpierw będą tworzyć pojedyncze, proste melodie i dopiero na końcu będą je łączyć w całe kompozycje. Muzyka na tym albumie była już zupełnie inna niż na debiucie. W pracy nad tym albumem musieli skorzystać z pomocy dużego grona instrumentalistów, z niektórymi związali się na wiele lat. Album zatytułowano  Smutek i doskonałość, co jest nawiązaniem do twórczości ulubionego wówczas francuskiego poety Brendana Charlesa Baudelaire’a – Z jednej strony w naszej muzyce są fragmenty czczące doskonałość, z drugiej zaś są utwory opowiadające o bólu i związanych z nim pułapkach. (…) Tak to odczuwałem, mając również na myśli projekt okładki i symbolikę i całościowy odbiór. – mówił w wywiadach Brendan. Zespół tym albumem zaczął kreować swój niezwykły i oryginalny styl. W utworze „Mesmerism”, możemy usłyszeć Lisę w pełnej okazałości.

Within the Realm of a Dying Sun – 1987 – Xavier

Najbardziej niezwykły album w całej dyskografii zespołu. Prace nad kompozycjami trwały ponad półtorej roku. Lisa o pracy nad płytą mówiła- Tworzymy wiele utworów, z których nie jesteśmy zadowoleni i rezygnujemy z nich. Nawet, jeśli już udaje nam się stworzyć pewną całość, nie zawsze jest do końca przemyślana. Zespół zarejestrował łącznie 8 wyjątkowych kompozycji. Znowu nastąpił wokalny podział w utworach. Brendan zaśpiewał teksty, które można interpretować jako pochwałę wolności. Lisa natomiast skupiła się tylko na wokalizach będących swego rodzaju dodatkowym, niecodziennym instrumentem. Inspiracją dla niej były m.in. buddyjskie mantry, pieśni arabskie, hinduskie czy ludowa muzyka bułgarska.

„W królestwie umierającego słońca” – tak interpretował wtedy tytuł albumu Brendan – Dla mnie najważniejszą rzeczą związaną z tym tytułem była zmiana w moich rozważaniach o śmierci. Przełom nastąpił po zgonie mojego dziadka. Wtedy po raz pierwszy poddałem różne rzeczy w wątpliwość. W takiej sytuacji człowiek nagle zaczyna postrzegać życie jako przejściowe, tymczasowe doświadczenie. Podejmuje więc decyzje dotyczące sposobu najlepszego przeżycia tych danych ci przez naturę lat. Śmierć staje się więc katalizatorem przyspieszającym tę decyzję.

Xavier” to absolutny majstersztyk, pełen dramatyzmu i filmowej dramaturgii.

The Serpent’s Egg – 1988 – Mothers Tounge, Severance

Po wydaniu „Within The Realm Of A Dying Sun”, zespół zakończył budowę swojego własnego studia nagraniowego i w nim postanowił wyprodukować następcę rewelacyjnie przyjętego przez krytykę i fanów albumu.  I jak to bywa w takich przypadkach – nagrania trwały miesiącami. Brak naglących terminów i rosnących kosztów pozwolił muzyką na bez stresową pracę nad nowymi kompozycjami. Zespół na albumie „The Serpent’s Egg” postawił na minimalizm i małą ilość zaproszonych do produkcji albumu gości. Udało się to tylko połowicznie. Wokalnie płytę zdominowała Lisa, która zaśpiewała aż w siedmiu utworach, Brendan zaledwie w trzech. Jednak jedna z nich „Severence”, stała się ponadczasowa dzięki właśnie niezwykle ciepłemu wokalowi Brendana i minimalistycznemu wykorzystaniu instrumentów. Drugą wyróżniającą się kompozycją jest „Mother’s Tounge”, która wprowadziła do muzyki DCD posmak plemiennej rytualności.

Aion – 1990 – Black Sun

Czas po nagraniu “The Serpents Egg” , jest dla Lisy i Brendana bardzo ekscytujący. Para dostaje propozycję współpracy od hiszpańskiego reżysera filmowego Agustina Villaronga. Reżyser w roku 1998 rozpoczął pracę nad filmem z gatunku fantasy „El Nino De La Launa”. Augustino zaprosił Brendana i Lisę do Hiszpanii, na co oni, mimo wcześniejszych oporów przed tworzeniem muzyki filmowej, chętnie przystali. Stworzyli muzykę do całego filmu. Reżyser tak zachwycił się osobowością Lisy, że zaproponował jej zagranie głównej roli w filmie. Lisa zgodziła się.

Po tej przygodzie z muzyką filmową, rozpoczęli prace nad kolejnym albumem na którym, postanowili zawrzeć swoje wszystkie fascynacje muzyką dawną, średniowieczną. Z tego albumu pochodzie utwór „Black Sun”, którego niezwykły klimat nie przestaje fascynować mimo upływu lat.

Into the Labyrinth – 1993 – Yulunga (Spirit Dance)

Po wydaniu „Aion”, Lisa i Brendan rozstali się. Prywatny związek się rozpadł, zespół jednak nadal pozostał aktywny. Zrozumieliśmy, że musimy zrezygnować albo ze wspólnego życia, albo ze współtworzenia muzyki – mówił wówczas Brendan. – Inaczej po prostu wypalilibyśmy się. Postawiliśmy na muzykę i wydaje mi się, że wybraliśmy mądrze. Jak się jednak później okazało moment ten był początkiem końca zespołu Dead Can Dance. W życiu muzyków nastał czas wielkich zmian. Lisa wyszła za mąż i wyjechała na stałe do Australii, Brendan pozostał w Irlandii . W tym okresie zakupił stupięćdziesięcioletni zdesakralizowany kościół, jeden z wielu powstałych w Irlandii, gdy próbowano tu narzucić protestantyzm. W nim stworzył swoje studio nagraniowe i mieszkanie. Większość domów na wsi jest mała i gdybym chciał mieć profesjonalne studio nagraniowe, musiałbym wznieść nowy budynek – mówi Brendan. – Tymczasem kościół Quivvy nie dość, że piękny, to jeszcze spełniał wszystkie techniczne wymagania i ma cudowną akustykę. Powstała Świątynia Dźwięku, w której rodzi się moja muzyka. Mój kościół daje mi izolację. Wchodząc do niego, opuszczam zewnętrzny świat, mogę w spokoju realizować swoje wizje. Wspomina Brendan.

Muzycy zaczeli też pracować na odległość, zbierając pomysły na nowy album. Spośród utworów przygotowywanych z myślą o nagraniu w studio wybrano w sumie jedenaście, z czego aż siedem to kompozycje Lisy. Podczas nagrań Lisa opierała swój wokal wyłącznie na glosolalii, rezygnując z wykorzystania jakiegokolwiek istniejącego języka.

Jej kompozycją jest również Yulunga, kompozycja mocno zakorzeniona w muzyce etnicznej.

Spiritchaser – 1996 – The Snake and the Moon

Dwa lata zajęło muzyką zbieranie pomysłów na nowy album. Brendan zdecydował, że pracując nad kompozycjami za „bazę” służyć będą partie perkusyjne, do których dopiero później dokładane będą minimalistyczne, powtarzające się motywy muzyczne oraz wokale. Brendan i Lisa spotkali się w Quivvy Church w celu doszlifowania i nagrania materiału. Brendan Perry jak zwykle odpowiedzialny za brzmienie albumu zdecydował się tym razem na eksperyment polegający na cyfrowej rejestracji dźwięku. Do tej pory wszystkie albumy były nagrywane metodą analogową. Na płycie znalazło się na nim osiem utworów inspirowanych folklorem afrykańskim zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej.

Najlepszy z albumu „The Snake and the Moon” .W grudniu 1998 roku wytwórnia 4AD wydała oficjalny komunikat o rozwiązaniu Dead Can Dance.

Anastasis – 2012 – Children Of The Sun

 W 2010 roku Brendan Perry przypomniał o sobie, wydając swoją pierwszą po jedenastoletniej przerwie solową płytę „Ark” i ruszając w promującą ją trasę koncertową. Na przestrzeni lat aktywniejsza artystycznie była zdecydowanie Lisa, Brendan przez ten czas nagrał zaledwie dwa solowe albumy. W maju 2011 roku Brendan ogłosił na swoim forum internetowym: Rozmawiałem z Lisą w sprawie nagrania nowego albumu DCD tej zimy. Mamy nadzieję zakończyć prace nad nim latem 2012 roku, wyruszając następnie w dwumiesięczną światową trasę koncertową.

Tym razem klimatem dominującym na nowy albumie miał być śródziemnomorski. Nagrany został album o niespotykanej do tej pory skali – epicki, podniosły, barwnie zaaranżowany. Podczas nagrań w Quivvy Church jedyną osobą towarzyszącą dwojgu artystom był David Kuckhermann obsługujący daf, tj. perski instrument ludowy, rodzaj tzw. bębna obręczowego. Poza tym wszelkie inne instrumenty zarejestrowano bez udziału muzyków sesyjnych.

Lisa i Brenda już zapowiedzieli pracę nad kolejnymi albumami i trasy koncertowe. Jest szansa, że jeszcze usłyszymy nowe nagrania Deac Can Dance. A wy które utwory uważacie za swoje ulubione?

 

 

Polub nas!
error20
Adam Fokow

Written by

Uzależniony od muzyki, fan filmu, dobrej kuchni i idei slow life. Uwielbia smakować życie i być zawsze tu i teraz.

You may also like...

1 Response

  1. Avatar 2313213 pisze:

    zabraklo najlepszego albo chuj z ciebie a nie…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

Polub nas!!!

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!