Devil's Emissary

#wywiad z Devil’S Emissary

„Demiurge Asceticism” to wydawnictwo, które w bieżącym roku najbardziej mnie zaskoczyło. Na plus oczywiście! Devil’s Emissary wprowadziło do swojej twórczości death metalowy gruz i ciężar, które w towarzystwie piekielnego brzmienia dały zajebistą mieszankę. Poniżej słów kilka od Emisariusza Diabła!

Hailz! . Zazwyczaj staram się unikać w wywiadach takich pytań, szczególnie w stosunku do kapel „z historią” ale w Waszym wypadku wydaje się ono uzasadnione. Mógłbyś nakreślić jak doszło do powstania Devil’s Emissary i kto był siłą sprawczą powołania zespołu?

Kapela zaczęła funkcjonować nieoficjalnie jesienią 2011 roku za sprawą gitarzysty oraz perkusisty. Już wtedy powstawał materiał na pierwszy album. 24 grudnia 2011 roku dołączył wokalista i od tego momentu zespół zaczął działać pod szyldem Devil’s Emissary.

Dwa pierwsze albumy wypuściła w dość krótkim odstępie czasu UTSoG. Mimo aktywności wydawniczej w latach 2013-2014 raczej nie staliście się podziemnym „potentatem” . Zawiodła promocja, czy raczej wewnętrzne sprawy wpłynęły na taki fakt (chociażby liczba koncertów)?

Żadne z wyżej wymienionych. W tamtym czasie dla nas materiał był satysfakcjonujący, szczególnie biorąc pod uwagę towarzyskie aspekty sesji nagraniowych oraz samych prób. UTSoG w żadnym stopniu nie zawiodło. Należy pamiętać że to wytwórnia stricte podziemna, kierunkująca swoje wydawnictwa do konkretnego grona odbiorców.

„Demiurge Asceticism” dostajemy 3 utwory. Kiedy materiał nabrał ostatecznego szlifu i był gotowy do rejestracji? Jako, że notka prasowa nie podaje szczegółów na temat nagrywania chciałbym spytać o szczegóły sesji i miejsce jej realizacji.

Ostatni utwór „Horizon Temple” został ostatecznie doszlifowany na samej sesji nagraniowej. „Black Hole Meditation” oraz „Transcendental Rite” były sfinalizowane przed samymi nagraniami. EP zostało nagrane pod koniec 2016 w NoSolace. Co do szczegółów sesji, możemy powiedzieć tyle, że podeszliśmy do nagrań zdecydowanie bardziej profesjonalnie niż na poprzednich płytach, co zresztą dotyczy też całego procesu powstania „Demiurge Asceticism”.

Wraz z nowym materiałem wprowadziliście do swojej więcej elementów opartych na smolistym, piekielnym death metalu. Te wolne, miażdżące riffy z „Black Hole Meditation” czy „Horizon Temple” wprowadzają dodatkowo niesamowity, mroczny klimat. Było jakiekolwiek założenie co do wprowadzenia takich rozwiązań, czy należy to uznać z ewolucję Waszej twórczości?

Jak najbardziej można uznać to za naturalną ewolucję twórczości która była spowodowana coraz to częściej pojawiającymi się pomysłami oraz wizjami, ostatecznie przekutymi w smolisty klimat „Demiurge Asceticism”.

Nie ukrywam, że kierunek w jakim poszliście na „Demiurge Asceticism” bardzo mi odpowiada. Nie chciałbym tu wyjść na malkontenta, czy też przypierdalać się bez sensu, jednak każdy komu bliskie podziemie wskaże jakieś nazwy, do których można porównać muzykę Devil’s Emissary. Widzicie jeszcze miejsce na „rewolucje” w ekstremalnej muzyce? Czy przypadkiem „oryginalność na siłę” nie zabija często ducha muzyki?

Szczerze mówiąc, nie interesuje nas to, ale odpowiadając na dalszą część: „Oryginalność na siłę” – bywa, że rozwiązanie na siłę jest najlepszym rozwiązaniem, ale zgadzamy się również ze stwierdzeniem, że „muzyka robiona na siłę, zabija jej ducha” – niech sobie każdy wybiera sposób tworzenia, słuchacze ocenią, ile jest to warte. My na pewno chcemy się rozwijać i nie jest to robione na siłę, a raczej wynika to z wewnętrznej potrzeby rozwoju i nie grania po raz n-ty zagranych już przez nas czy przez dużą część kapel motywów.

Obecnie można zaobserwować szeroko słyszalną ewolucję black metalu w bardzo wielu kierunkach. Wy wybraliście ścieżkę, bardziej brutalną i ciężką. Inna sprawa, że często zespoły potrafią stworzyć tak zlepek, że nazwa „black metal” jest tu tylko formą umowną. Oczywiście część fanów klnie, inni cieszą się, że powstaje coś nowego. Z Twojego punktu widzenia jako fana traktujesz to zjawisko jako rozwój gatunku, czy „zdradę ideałów”?

Ewolucja gatunków muzycznych jest naturalną koleją rzeczy. Czasami ewolucja zaprowadzi byt w zaułek, a czasami go rozwinie i wzniesie go na nowy poziom. Nie inaczej jest z black metalem. Więc z naszego punktu widzenia to dobrze, że się rozwija, wciąż należy pamiętać o tym, że bm to nie tylko muzyka. Zależy nam na upowszechnianiu propagandy, aby uczulić ludzi na trwająca batalie z opresyjnymi instytucjami, przede wszystkim religijnymi, ale nie tylko. Wszystko sprowadza się do idei rebelii i buntu przeciw wartościom, które mają tendencje do zniewalania. Podsumowując, jeżeli grasz bm (z muzycznego punktu widzenia), a teksty traktują o sielankowych aniołkach na tle błękitnego nieba czy innych cukierkowych pierdach – możemy uznać to za zdradę ideałów. Jeżeli walczysz z całym tym zniewalającym gównem piorącym mózgi, o którym wcześniej była mowa, grając nawet bm z elementami jazzu – to nie.

Wracając do „Demiurge Asceticism” chciałbym spytać o ideę samego tytułu. Z mojego punktu widzenia jest on dość „przewrotny”. Nie do końca widzę powiązanie Demiurga z ascezą. Jako siła stwórcza powinien wręcz emanować energią i siła, czego zaprzeczeniem jest dla mnie asceza. Co stało za genezą tego tytułu?

Wyobraź sobie całe swoje życie, do momentu jak pisałeś pytania. Dobrze kombinujesz, że to nie pasuje do siebie. A co jeżeli ktoś stworzył ten wymiar, który my nazywamy wszechświatem dla zabawy, i stwierdził, że go to znudziło.

Żyjemy w czasach wysoko rozwiniętej nauki, a teorie związane z geneza naszego wszechświata są nieraz zbyt abstrakcyjne dla ludzkiego rozumowania. Nie zmienia to faktu, że człowiek jako istota jest już w stanie tworzyć symulacje, sztuczna inteligencję. Asceza demiurga jest wszystkim i niczym, skończona i nieskończona. To coś nie do zrozumienia dla istoty funkcjonującej w 5 wymiarach.

W chrześcijaństwie asceza była wyrazem na uwielbienie Boga, pewne jej formy przetrwały do dziś. Również artyści potrafili wyrzec się nazwijmy to uciech cielesnych by stworzyć dzieła doskonałe (chociaż częściej bywa raczej na odwrót hehe). Jak to jest w przypadku Devil’s Emissary? Wolicie upadlać się w doczesności, czy wybieracie drogę do doskonałości przez umartwienie?

Najczęściej zaglądamy do pradawnej studni zwanej potocznie kielonem czystej ;)

Asceza do nas jako ludzi nie pasuje. Asceza to może po 3 dniowej imprezie trwać dzień. Żeby ci jednak poważnie odpowiedzieć – nie mamy jakiegoś patentu, filozofii lub ścieżki, która nas prowadzi do tworzenia muzyki. Muzyka to dla nas coś bardzo naturalnego. Coś, co dzieje się, kiedy chwytamy za instrumenty. My jedynie jesteśmy swego rodzaju narzędziami, które nadają muzyce odpowiedni kształt, by kierować ją do słuchaczy.

Na okładkę wybraliście dzieło Marcela Roux, całość oprawy złożył do kupy oczywiście Qras. Czy od początku wiedzieliście, że to dzieło będzie zdobić Wasze nowe dziecko? Nie mieliście chęci umieścić na froncie czegoś „swojego”?

Danse Macabre pana Roux jest genialny. Bije od niego asceza jeżeli mówimy o stylu. Białe i czarne. Przypomina coś? Były rozważania na temat czegoś ”swojego”, jednak nie wynikły z tego żadne konkrety. Qras, który w zasadzie jest odpowiedzialny za całą oprawę graficzną, podrzucił pomysł wykorzystania dzieł tego autora. Ostatecznie uważamy, że obraz idealnie dopełnia klimat Demiurge Asceticism.

Po wydaniu „Evangelic Decimation” można powiedzieć, że słuch po Was zaginął. Jest szansa na większą promocję „Demiurg Asceticism” na żywca? Wydawca to „człowiek orkiestra” więc zdaje się, że ruch w tym temacie powinien się zrobić nieco lepszy…

Muzyka DE tworzona jest z myślą o tym, aby brzmiała zajebiście na żywo. Więc jak najbardziej zależy nam na promocji koncertowej. Nie chodzi o to, aby zajechać na każdą wieś w Europie. Chodzi o treściwe koncerty w przejrzystych odstępach. Z naszej strony zainteresowanie graniem na żywo jak najbardziej jest.

Patrząc na obecną scenę z perspektywy fana nic tylko się cieszyć. Powstaje sporo nowych wartościowych kapel, czy projektów, a i wydawcy nie próżnują. Widać też jednak sporo kwiatków, które wołają o pomstę do piekieł i wywołują na mordzie uśmiech politowania. A to się jeden na gwiazdę TV przemianował, inny w kabarety weselne uderza… Przy tym „północna plaga” z wykresami to raptem zespół z pomysłem „na siebie”, a „baciuszka” to dobrze trafiony marketingowo produkt. Akcje z publicznym użeraniem się o kasę to już w ogóle dla mnie podwórko i kłótnie z piaskownicy. Nie wydaje Ci się, że niektórzy za wszelką cenę chcą się wybić srając na wszystko dookoła i zapominając o choćby odrobinie przyzwoitości.

A mało masz takich ludzi na świecie ? Tacy zawsze byli i będą. Niestety kultura śmieszkowania oraz plotek, bardzo popularna w naszym kraju, przyczyniła się do tego, że o takich zespołach w ogóle wiadomo. Szkoda czasu czytelnika.

Ode mnie to by było na tyle. Zdradź plany na najbliższą przyszłość i przekaż Diabelskie błogosławieństwo! Ave!

Diabeł swoich planów nie zdradza, ale powszechnie dobrze wiadomo, że nie próżnuje.

Dzięki za wywiad, a Emisariusz przeklina słabych i zaprasza do wędrówki silnych oraz myślących samodzielnie.

 

Tomasz Korek Korneluk

Written by

Fan metalu i alkoholu:-) w muzyce bardziej cenię klimat i „to coś” niż technikę. W wolnej chwili nie pogardzę książką i dobrym filmem (Guy Ritchie i Quentin Tarantino rulez). Uwielbiam podróże, szczególnie górskie wędrówki, ale tylko latem:-)

You may also like...

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!