Każdy od kogoś zrzyna?

Człowiek siedzi codziennie ze słuchawkami w uszach i zastanawia się jak to możliwe, by na świecie istniała tak nieograniczona możliwość łączenia dźwięków? Wydawałoby się, że wszystko już było i oryginalności można ze świecą szukać. I niestety, nie jest to mylne wrażenie.

W każej notce z tej serii przedstawię Wam trzy utwory, które mają ze sobą wspólnego coś więcej, niż klucz wiolinowy w zapisie nutowym.

Na pierwszy ogień pójdzie moje sentymentalne odkrycie sprzed kilku lat:  Emilie AutumnThank god, I’m pretty’‚ i My Chemical RomanceI don’t love you”. Dwa zespoły z totalnie innych światów-skrzypaczka lubująca się w klasycznych brzmieniach, połączonych z cudami elektroniki i pop rockowa kapela z charyzmatycznym wokalistą na czele.

Wystarczy wsłuchać się w pierwsze kilka sekund obu utworów…brzmi znajomo?

Obie płyty-”Opheliac” i ”The black parade” pochodzą z 2006 roku, różnica w czasie to zaledwie  nieco ponad miesiąc. Kto kim się zainspirował i czy w ogóle doszło do jakiegokolwiek plagiatu? Cieżko stwierdzić. Powiązań między zespołami niestety nie udało mi się znaleźć. No,  może poza zamiłowaniem artystów do czerwonej farby do włosów.

W kolejnym zestawieniu również usłyszymy MCR-tym razem ”Mama” i pochodzący z 2009 roku ‚‚Viva la gloria (Little Girl) Green Day. Podobieństwo może nie jest tak uderzające, jak poprzednio, ale całość obu utworów jest utrzymana w tak charakterystycznym klimacie, że spokojnie można by było zrobić z tego jeden wielki remiks.

 

Co więcej, okładka ”21st Century Breakdown’‚ przywodzi na myśl poprzedni album Chemikalnych, ”Three Cheers for Sweet Revenge”:

Skąd podobieństwo? Oba albumy pochodzą z tej samej wytwórni muzycznej, Reprise Records. Oj, podejrzewam, że grafikowi mocno się nie chciało.

Na koniec drobny polski akcent. Któż w gimnazjum nie zachwycał się szczycieńskim Hunterem? Jednak gdy tylko po raz pierwszy usłyszałam ”Whatever that hurts”  zespołu Tiamat, od razu doświadczyłam nietypowego deja vu…Czy nie przypomina wam to nieco Medeisowej ”Fantasmagorii”? Odejmując bębny, mamy prawie dwa identyczne riffy. Co do pierwszeństwa w tym wypadku nie mamy wątpliwości-Szwedzi nagrali swój utwór w 1994 roku.

Osobiście Tiamat z Hunterem skojarzyłam przez aferę z 2009 roku dotyczącą HunterFestu, gdzie organizatorzy nie do końca wywiązali się z przedsięwzięcia i wspomniany zespół został odwołany.

Nie posądzam artystów o plagiat, bo to jednak zbyt duże słowo-no, chyba że ”inspirują się” tak mocno jak Avenged Sevenfold z utworem ”This Means War” (ale to zauważyli już chyba wszyscy). Niemniej wynajdywanie takich ”chochlików” jest całkiem fajną rozrywką.

No, chyba że siedzisz kilka godzin w autobusie i katują Cię radiowymi hitami. Tam wszystko brzmi identycznie.

Trzymajcie się!

Alicja Sawczuk

Written by

Uzależnień mam niewiele. Papierosy leżą na razie w głębi szuflady, na pizzę dostałam kilkumiesięcznego bana, zatem zostaje mi muzyka-mój mały narkotyk, którego ogromną dawkę codziennie muszę dostarczyć do organizmu.

You may also like...

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!