#recenzujemy: Mick Wall – Guns N’ Roses. Ostatni giganci z rockowej dżungli

Wielu powtarza, że nie ma już zespołów rockowych z prawdziwego zdarzenia. Wielu twierdzi, że duch rock ‘n’ rolla przepadł bezpowrotnie. I może wszyscy ci, którzy tak twierdzą mają rację… Z tym większą radością czyta się wspomnienia tych, którzy w pewien sposób zdefiniowali tak często powtarzany slogan „Sex, Drugs and Rock ‘N’ Roll”. Bo Guns N’ Roses to zdecydowanie giganci z rockowej dżungli i to wcale nie tacy ostatni.

Wszyscy dobrze wiemy jak to z biografiami bywa – często są pisane na zamówienie artystów bądź zespołów, w rezultacie czego mamy do czynienia z pseudo-wiarygodną historią opowiedzianą z jednej (czytaj – jedynej słusznej w opinii opisywanego) perspektywy. A czytelnik (przynajmniej taki jak ja), który nie idealizuje swoich bohaterów i zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie, a już artyści w szczególności, mają swoje wady, braki i gorsze momenty, oczekuje przede wszystkim prawdy. I ku uciesze niżej podpisanego, Mick Wall niczego nie ubarwia ani nie przesładza i chwała mu za to.

Już na początku chciałbym nadmienić, że biografia Gunsów posiada wiele dobrych stron, które powodują, że wszelkie niedociągnięcia czy nieliczne wady stają się marginalne lub wręcz niedostrzegalne. Zacznijmy od tego, że historia Guns N’ Roses przedstawiona w książce została opowiedziana z wielu perspektyw. Tekst posiada niezliczoną wręcz ilość cytatów z osób, które były naocznymi świadkami tworzenia się legendy zespołu. Pierwszą z nich jest sam autor, który spędził długie lata towarzysząc Axl’owi i załodze. Wall zdaje się znać kapelę od podszewki, zna historię każdego z jego członków, a dzięki bliskiej znajomości z muzykami rozumie motywy ich postępowania. Oprócz niego w tekście pojawiają się osoby, które przez lata wpływały na muzyków oraz na ich decyzje zarówno te zawodowe jak i te osobiste. Kopalnią wiedzy jest wieloletni manager zespołu, Alan Niven, który za wszystko, co przeżył z Slashem i spółką (i za to, że nigdy w przypływie złości i bezradności nie popełnił morderstwa na żadnym z nich) powinien zajmować miejsce w pierwszym rzędzie do nieba. Trzeba również wspomnieć masę ludzi, którzy przez lata przewinęli się przez tę znakomicie funkcjonującą maszynkę do robienia pieniędzy jaką stał się zespół. Mowa tu nie tylko o samych muzykach, ale również managerach, znajomych, przyjaciołach, kochankach, prawnikach itd. Natłok postaci, których słowa przytacza autor książki powodują, że pewne, często kontrowersyjne wydarzenia z historii zespołu, analizowane są przez kilkanaście stron, biorąc pod uwagę różne perspektywy i różne opinie wielu ludzi. W rezultacie, po przeczytaniu książki nareszcie możemy zrozumieć np. co strzeliło do głowy Axl’owi gdy pisał tekst do piosenki „One In A Million”, która przez lata budziła i nadal budzi kontrowersje, dzieląc nawet zatwardziałych fanów Gansów.

Wielkim atutem książki jest to, że autor zapewnia nam niesamowitą podróż do wnętrza muzyków. Mam tutaj na myśli ich psychikę, wewnętrzne motywacje, wspomnienia i intymne przeżycia, które uformowały ich jako ludzi i artystów. Oprócz tego, że poznajemy historię jednego z legendarnych zespołów, po przeczytaniu książki miałem wrażenie, że poznałem również samych członków zespołu. I to tak dogłębnie, jak tylko może na to pozwolić książka.

Ale żeby nie było tak całkiem poważnie (bo przecież w książce o gigantach rocka musi być też trochę rocka) czytelnik ma okazję poznać parę pikantnych ciekawostek, historii i anegdot, których przez lata funkcjonowania zespołu trochę się nazbierało. Jestem przekonany, że podczas poznawania kilku, co ciekawszych wydarzeń, wielu z was będzie śmiać się do łez, jednocześnie pytając się jak można było zrobić coś aż tak głupiego. Czasami, zdacie sobie sprawę z tego, że Gunsi bywali w swoim życiu strasznymi dupaki i nie wahali się wykorzystywać ludzi (i nie mówię tu wyłącznie o naiwnych kobietach, choć i to się zdarzało).

Dzięki plastycznemu i barwnemu językowi jakim posługuje się autor, można niemal poczuć atmosferę sławnych imprez, które organizowali, bądź w których brali udział muzycy. W książce nie brakuje również wielu ciekawostek dotyczących samych utworów pisanych przez zespół – ich genezy, ukrytych znaczeń. Powiem tylko jedno – po przeczytaniu tej książki utwór „Rocket Queen” już nigdy nie będzie taki sam.

Książka, choć stosunkowo obszerna, wcale się nie nudzi. Czyta się ją płynnie i szybko. Moment i już zakończyliśmy rozdział. Mamy tu sekcje przypominające wywiady czy fragmenty wspomnień. Wszystko to utrzymane jest w stylistyce luźnej wypowiedzi okraszonej dużą dawką humoru i niecenzuralnego języka – jednym słowem, wszystko jest na swoim miejscu i tworzy bardzo udaną całość, która pochlania na kilka godzin dobrej jazdy bez trzymanki.

Michał Niezdropa

Written by

Anglista/Dziennikarz – bo jakiś zawód trzeba mieć. Mol książkowy – bo coś trzeba robić jak się nie zarabia. „Gitarzysta” – bo na coś trzeba dziewczyny rwać, jak nie na aparycję. Fan Barcy – bo piłka w sercu po tacie (fan Realu). A miłośnik ciężkich brzmień – bo jak ich nie kochać.

You may also like...

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!