#recenzujemy: Jacek Łukawski – Krew i Stal

Do lektury Krwi i Stali autorstwa Jacka Łukawskiego podchodziłem z dużą rezerwą, ponieważ pierwsza część sagi Kraina Martwej Ziemi to debiut autora i w sumie niewiele o nim wiemy. Z debiutami jak wiadomo bywa różnie, ale wbrew „logice” osób, które zajmują się rekrutacją w dużych firmach i oczekują od dwudziestoletniego człowieka piętnastoletniego doświadczenia zawodowego, postanowiłem dać debiutantowi szansę. I oto moja wiadomość do rekrutujących: dajcie ludziom szansę, bo możecie trafić na perełkę, tak jak ja trafiłem z książką Łukawskiego. Muszę szczerze przyznać, że dawno żadna książka debiutującego pisarza nie zaskoczyła mnie tak pozytywnie, pod tak wieloma względami. Ale zacznijmy od początku.

Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie.

Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata.

Łukawski w swojej powieści przenosi nas do zimnego i brutalnego świata. Już sam tytuł doskonale oddaje klimat książki, po której można spodziewać się dużej ilości krwi, stert trupów i iskier wywołanych przez zderzające się miecze. Krew i Stal to lektura przedstawiająca surową rzeczywistość średniowiecza, w którym aby przetrwać trzeba być twardym i nieugiętym. Klimatem powieść nawiązuje do klasyki dark fantasty z dobrze znanymi szerokiej publiczności słowiańskimi elementami, dlatego fani Wiedźmina bez wątpienia z radością przywitają utopce i wiły. Powieść czyta się szybko i zdecydowanie z dużą przyjemnością, bo oprócz wartkiej akcji, braku dłużyzn i ciekawych dialogów, autor zaserwował nam sporą porcję mistycyzmu i tajemniczości. Połączenie tych elementów powoduje, że książkę pochłania się w niesamowitym tempie.

Duże wrażenie zrobił na mnie również język, którym napisana jest powieść. Łukawski w bardzo ciekawy sposób prowadzi narrację używając dużej ilość archaizmów, często budując zdania w charakterystyczny sposób, który nawiązuje do staropolskiego (na szczęście daleko mu do języka, z którym trzeba zmagać się w szkole czytając Krzyżaków). Zabieg zastosowany przez autora, zdecydowanie wzmacnia autentyczność dialogów i pasuje do ogólnego obrazu świata stworzonego przez pisarza. W tym świecie po prostu wszystko do siebie pasuje i tworzy jedną zgraną całość. Jako dopełnienie służy jeszcze jeden element, na który postanowiłem zwrócić uwagę i który zawsze wysoko cenie tak w książkach, jak u ludzi, czyli humor, który efektywnie współgra z poważnym tonem powieści, często rozluźniając atmosferę tuż przed kolejnym zwrotem akcji.

Zdaje się, że pisałem już o tym, że Łukawski nawiązuje do klasycznej konwencji fantastyki, czerpiąc z różnych wzorców. Warto jednak jeszcze wspomnieć, że autor nie boi się łamać schematów i grać z konwencjami, czasem wykonując ukłon w stronę klasyków fantastyki, a czasem puszczając oko do czytelnika i prześmiewczo, w pratchetowskim stylu, traktując pewne wielokrotnie powtarzane w literaturze fantasy schematyczne postaci czy wydarzenia. Za przykład może tutaj posłużyć mieszkający na odludziu mędrzec, do którego udaje się nasz głównych bohater. Mędrzec, choć będący jedynie postacią epizodyczną od razu zyskał moją sympatię dzięki swej rozbrajającej wręcz szczerości i dzięki temu, że tak pięknie łamie schemat samotnego, tajemniczego i ekscentrycznego uczonego, tak często używany w fantastyce.

Krew i Stal to po prostu bardzo ciekawy i udany debiut. Zdecydowanie nie jest to książka, która zmieni oblicze polskiej fantastyki, ale też zapewni parę godzin świetnej rozrywki na całkiem wysokim poziomi. Krew i Stal to na pewno interesująca propozycja dla tych, którzy lubią klasyczne dark fantasy i są gotowi z odrobiną przymrużenia oka przenieść się do tajemniczego świata stworzonego przez Łukawskiego.

Michał Niezdropa

Written by

Anglista/Dziennikarz – bo jakiś zawód trzeba mieć. Mol książkowy – bo coś trzeba robić jak się nie zarabia. „Gitarzysta” – bo na coś trzeba dziewczyny rwać, jak nie na aparycję. Fan Barcy – bo piłka w sercu po tacie (fan Realu). A miłośnik ciężkich brzmień – bo jak ich nie kochać.

You may also like...

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj nowości na maila!

Bądź na bierząco!